LKS Wesoła Zadąbrowie - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Menu główne

Najnowsza galeria

Wesoła - Jawor Nehrybka 5:0 (22.10.17) kl. B

Losowa galeria

Puchar Wójta 18.07.04; 50-lecie klubu
Ładowanie...

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 792, wczoraj: 208
ogółem: 1 104 559

statystyki szczegółowe

Logowanie

Wyszukiwarka

Sezon 2014/15

PUCHAR WÓJTA GMINY ORŁY 2014

Jeszcze przed startem nowego sezonu zawodnicy z Zadąbrowia zmierzyli się w corocznym Pucharze Wójta Gminy Orły. Tym razem najlepsza w gminie okazała się drużyna z Trójczyc, która 27. lipca zwyciężyła w finałowym turnieju w Małkowicach. W meczu finałowym zawodnicy z Trójczyc pokonali 1:0 ekipę z Kaszyc. Na trzecim stopniu podium stanęli zawodnicy z Małkowic, którzy w konkursie jedenastek okazali się lepsi od swoich kolegów z Orłów. W meczach półfinałowych Trójczyce 1:0 pokonały Orły, a Kaszyce takim samym wynikiem drużynę z Małkowic. Obrońca tytułu i czterokrotny zdobywca Pucharu w ostatnich 5. latach (2009, 2010, 2012, 2013) - drużyna z Zadąbrowia zakończyła występy w tegorocznych rozgrywkach w fazie eliminacji na stadionie w Walawie, ulegając późniejszym zwycięzcom 1:3. Naszą drużynę tradycyjnie już wspomogli przedstawiciele innych klubów: Łukasz Tyrawski (JKS Jarosław), Józef Kasiuk (GKS w Orłach), na co dzień mieszkający w Zadąbrowiu.


SEZON 2014/15 - A KLASA, GR. PRZEMYŚL:
Runda jesienna:

Runda jesienna na dobre ruszyła już na początku lipca. To wtedy wznowiono rozmowy na temat połączenia sił z Gminnym Klubem Sportowym. Do porozumienia jednak nie doszło. Stanowisko trenera GKS-u objął z kolei nasz wieloletni kapitan Robert Tyrawski. Okres wypożyczenia w naszym klubie zakończył Daniel Nykiel i również dołączył do GKS-u. Dwa tygodnie przed startem sezonu na dobre ruszyliśmy z przygotowaniami. Tragiczna sytuacja kadrowa z tygodnia na tydzień ulegała poprawie. Z drużyną pozostali niemal wszyscy zawodnicy występujący w poprzednim sezonie. Grającym trenerem po raz kolejny został Rafał Wach. Do drużyny dołączyli również kolejni przedstawiciele Walawy - Kamil Łoś oraz Radosław Jaroch. Po 1,5-rocznej przerwie do zespołu wrócił Maciej Karaś. Pierwszy sezon w seniorach rozpoczął także Sebastian Gerczak. W 7. kolejce spotkań 18. osobową kadrę Wesołej uzupełnił, wracający do drużyny, Bartłomiej Jaroch. Początkowo z całą grupą trenowali juniorzy przed 16. rokiem życia (z czasem przeniesieni zostali do juniorów Walawianki Walawa). Zespół wrócił tym samym do treningów po dłuższej przerwie (drużyna nie trenowała od początku maja). Przed startem sezonu zdążyliśmy rozegrać jeszcze 2 mecze sparingowe (7:2 Niziny, 2:1 Duńkowice). Krótkie przygotowania i długa przerwa w treningach przełożyły się na pierwszych wynikach w lidze. W samej lidze również doszło do kilku zmian. Wśród zespołów, z którymi mierzyliśmy się w pamiętnym sezonie 2012/13, pozostało zaledwie 8. drużyn (Hureczko, Krówniki, Dubiecko, Leszno, Medyka, Kaszyce, Jaksmanice, Fredropol) oraz ekipy z Małkowic i Orłów, występujące wspólnie pod szyldem GKS-u w Orłach. Grono ligowców uzupełniają najlepsze zespoły B klasy (Ujkowice,  Torki, Nehrybka), spadkowicz z V ligi (Żurawica) oraz drużyny, które sięgały po awans do A klasy w sezonie 2012/13 (Huwniki i Batycze).

1. kolejka: Wesoła - LKS Batycze 3:0 (1:0); Hołub (23', 72'), Demski (58')
Wesoła: Mazur - Andrejko, Chmiel (Zięba), Łoś (Baran), Słowik - Sobol, Demski, Wach, Dybisz (Jaroch R.) - Karaś (Prymaszko), Hołub (Gerczak)
LKS: Milanik - Kuźniar, Grędus, Kapłon, Paluszek - Głogowski, Baran, Oborski, Pasieka, Maciupa - Pecko, Żołnierz (Buńko)

W niedzielę 10. sierpnia Wesoła Zadąbrowie pokonała w meczu inauguracyjnym drużynę LKS-u Batycze 3:0. Pierwsza bramka naszego zespołu padła w 23. minucie. Dośrodkowanie Rafała Wacha z prawej strony boiska nieczystym trafieniem głową na bramkę zamienił Kamil Hołub. Goście z Batycz do wyrównania powinni doprowadzić  już w 30. minucie, jednak "dobitki" po uderzeniu z rzutu wolnego nie wykorzystał Krzysztof Żołnierz. Druga część spotkania rozpoczęła się od kolejnej akcji Rafała Wacha, której nie wykorzystał, wracający do drużyny, Maciej Karaś. Podwyższenie wyniku nastąpiło jednak w 58. minucie meczu. Rzut wolny pośredni z okolic "szesnastki", podyktowany za niesportowe zachowanie bramkarza gości, mocnym uderzeniem na bramkę zamienił Konrad Demski. Zwycięstwo naszej drużyny przypieczętował Hołub, wykorzystując indywidualną akcję Demskiego. Wesoła Zadąbrowie wysokim zwycięstwem z 6. drużyną ubiegłego sezonu udanie wróciła do rozgrywek przemyskiej A klasy. Pierwsze zwycięstwo po powrocie do roli grającego trenera zanotował Rafał Wach. Debiut w drużynie Wesołej zanotowali Kamil Łoś, Radosław Jaroch oraz Sebastian Gerczak. Na uwagę zasługuje również szeroka ławka rezerwowych naszego zespołu. W kadrze meczowej zabrakło po za tym takich zawodników jak: D. Noga, T. Andrejko i K. Lonc. W najbliższych meczach na boisku nie zobaczymy z kolei Patryka Maruta, który nabawił się kontuzji w ostatnim sparingu z Duńkowicami.

  • Życie Podkarpackie: Pierwszymi liderami zostały ekipy Sanu Hureczko i Wesołej Zadąbrowie, które solidarnie pokonały swoich rywali po 3:0. Kto wie, czy właśnie te dwie ekipy nie powalczą o końcowy triumf w rozgrywkach. Udany start zanotowała fredropolska Unia, sygnalizując że i w tym sezonie będzie się trzeba z nią liczyć. Trudny mecz u beniaminka w Nehrybce wygrał medycki Bizon. Z beniaminków najlepiej zaprezentował się Orzeł Torki, który po bardzo emocjonującym spotkaniu zmógł w ostatnich sekundach Wiar Huwniki. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył doświadczony Andrzej Danielak. O pechu może mówić młodziutka drużyna Żurawianki, która gola na wagę utraty wygranej straciła w doliczonym czasie gry. Minimalnie wygrała ekipa Wiaru Krówniki. Ciekawie było w Dubiecku, gdzie podopieczni grającego trenera Grzegorza Gierczaka podzielili się punktami z mocnym Feniksem Leszno.
  • Gazeta Przemyska: Po chwilach chwały i radości w V lidze Wesoła Zadąbrowie powraca do A-klasowej rzeczywistości. Powraca w dobrym stylu pewnie zwyciężając LKS Batycze 3:0. Wciąż otrząsnąć nie może się za to Żurawianka Żurawica, zespół który jeszcze dwa lata temu grał w IV lidze, dziś przygodę z A-klasą rozpoczyna od remisu z Fortem Jaksmanice.
2. kolejka: Wiar Huwniki - Wesoła 1:1 (0:1); M. Ryczan (88') - K. Demski (13')
Wiar: Śliż - Majewski (Gierczak K. > Ryczan), Gierczak J., Lis M. (Giergont), Gierczak M. II - Lis T., Gierczak Krzysztof III, Ścielony, Bachurski - Gierczak W. (Szkafarak), Gierczak M. (Podbilski)
Wesoła: Mazur - Andrejko, Chmiel, Łoś, Słowik - Sobol, Demski (Prymaszko), Dybisz (Baran), Wach - Karaś (Jaroch R.), Hołub
Jedyną bramkę dla Wesołej zdobył Konrad Demski

W niedzielę 17. sierpnia Wesoła Zadąbrowie zremisowała 1:1 w wyjazdowym spotkaniu z Wiarem Huwniki. Mecz lepiej rozpoczęła drużyna z Zadąbrowia. W 13. minucie atomowym uderzeniem z dystansu bramkarza Wiaru pokonał Konrad Demski. Jeszcze w pierwszej połowie wynik meczu powinien podwyższyć Maciej Karaś, który nie wykorzystał świetnej akcji Kamila Hołuba. Wraz z upływem czasu do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, którzy ograniczyli Wesołą do gry na własnej połowie. Bramkę wyrównującą, 2. minuty przed końcem spotkania zdobył Mariusz Ryczan, wykorzystując błąd naszej obrony. Mecz Wesołej z 9. drużyną ubiegłego sezonu zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów. Remis na boisku w Huwnikach uplasował naszą drużynę z 4. punktami na 5. miejscu w ligowej tabeli, oraz pozwolił gospodarzom w sięgnięciu po pierwszy punkt w nowym sezonie.  Wesoła wystąpiła w Huwnikach w identycznym ustawieniu jak w pierwszym spotkaniu. W kadrze meczowej zabrakło jednak P. Zięby oraz D. Nogi.

3. kolejka: Wesoła - GKS w Orłach 2:2 (1:0); Demski (45'), Wach (55') - Kawecki (62 k., 90'+7')
Wesoła: Mazur - Andrejko (Zięba), Chmiel, Łoś, Słowik - Sobol, Demski (Jaroch R.), Dybisz (Baran), Wach - Hołub (Noga), Karaś (Prymaszko)
GKS: Kasiuk - Kawecki, Lewicki, Duczymiński, Kiełtyka - Koba, Tyrawski, Nykiel, Grabowski (Mac) - Szelast, Stec I.
Radość piłkarzy GKS-u po wyrównującej bramce.

W niedzielę, 24. sierpnia Wesoła Zadąbrowie zremisowała w derbowym spotkaniu z drużyną GKS-u w Orłach. Spotkanie przyciągnęło na stadion w Zadąbrowiu wielu kibiców z całej gminy. Dodatkowym smaczkiem samego meczu była nieudana fuzja obu klubów przed startem sezonu, oraz powrót w barwach GKS-u byłych zawodników Wesołej, na czele z Robertem Tyrawskim. To właśnie były kapitan Wesołej rozpoczął mecz od groźnego strzału z dystansu, z którym poradził sobie były bramkarz ekipy z Orłów Jacek Mazur. Pierwszy kwadrans nieznacznej przewagi gości, zakończył się wraz z akcją Kamila Hołuba, który wyłożył piłkę na pustą bramkę do spóźnionego Macieja Karasia. Kolejne minuty przebiegały głównie na walce w środku pola, odnotowanej trzema żółtymi kartkami (Demski, Sobol - Duczymiński) oraz kontuzją Łukasza Andrejko. W ostatnim kwadransie przed przerwą coraz większą przewagę osiągali zawodnicy Wesołej, jednak brak dokładności przy ostatnim podaniu nie przyniósł pierwszej bramki. Na odnotowanie zasługuje również groźny, choć niecelny, strzał z dystansu Konrada Demskiego. Kolejne akcje Wesołej nagrodzone zostały tuż przed przerwą. Rzut wolny z 20. metra mocnym uderzeniem nad murem wykorzystał Demski, nie dając szans byłemu bramkarzowi Wesołej Kasiukowi. Goście powinni doprowadzić do wyrównania tuż po przerwie, jednak pojedynek oko w oko z Mazurem przegrał napastnik GKS-u Rafał Szelast. W kolejnych minutach do głosu ponownie zaczęła dochodzić Wesoła i w 55. minucie podwyższyła wynik spotkania. Idealne dośrodkowanie Hołuba na krótki słupek, wykorzystał Rafał Wach, który zaskoczył obrońców GKS-u, precyzyjnym strzałem pokonując bezradnego Kasiuka. Kolejne minuty po strzelonej bramce były okresem dominacji naszej drużyny, której zawodnicy Wesołej nie zdołali zamienić na trzecią bramkę. Dwukrotnie indywidualnymi akcjami próbował grający trener Wesołej, którego strzały nieznacznie mijały bramkę GKS-u. Błędy niepewnie grającej obrony gości próbowali wykorzystać także Hołub z Karasiem - również bez efektów. W 62. minucie zawodnicy Wesołej popełnili swój pierwszy błąd, który tragiczny w skutkach okazał się dopiero później. W niegroźnej sytuacji, tuż przy linii pola karnego Darek Chmiel sfaulował Roberta Duczymińskiego, nie dając wyboru sędziemu. Rzut karny na bramkę zamienił kapitan GKS-u Marcin Kawecki, dając nadzieję swojej drużynie na korzystny wynik. Goście mimo kontaktowej bramki nie potrafili jednak stworzyć sobie czystych sytuacji do wyrównania. Najbliżej bramki po raz kolejny był Szelast, który nie zdołał dojść do dobrego dośrodkowania z prawej strony boiska. Kolejne minuty to obecna w całym meczu walka, po raz kolejny podkreślona przyznaniem żółtych kartek (Wach - Kiełtyka). Wiele kontrowersji wzbudziła kara dla byłego defensora Wesołej Kiełtyki, który czysto powstrzymał wychodzącego sam na sam z bramkarzem Arka Sobola. Sędzia popełnił w tej sytuacji błąd, jednak zachowanie Kiełtyki zaraz po gwizdku zasługiwało na kartkę w innym kolorze. Kluczowa dla wyniku spotkania okazała się jednak jego decyzja w sprawie przedłużeniu regulaminowego czasu gry - wstępnie o 4. minuty ze względu na zmiany i przerwy w grze. Samo spotkanie trwało jednak 97. minut, a w ostatniej akcji meczu Wesoła popełniła swój drugi, jakże tragiczny błąd. Wstrzelenie piłki w pole karne z rzutu wolnego przez Kaweckiego nie zostało przecięte przez naszych zawodników, wędrując do bramki zasłoniętego Mazura. Wesoła zremisowała wygrane spotkanie, w którym o wyniku zadecydowało kuriozalne zachowanie sędziego oraz niepotrzebne błędy własne. Los wyrównał zatem rachunki z 2012 roku, gdy Wesoła niesprawiedliwie doprowadziła do remisu w 96. minucie spotkania z Vikingiem Orły. Co ciekawe, broniącego wówczas bramki Vikingów Mazura pokonał występujący w Wesołej Robert Tyrawski. Remis w pierwszych derbach z GKS-em przesunął naszą drużynę na 6. miejsce w ligowej tabeli.

4. kolejka: Wiar Krówniki - Wesoła 2:1 (1:0); Kowalski (44'), Gaca (75') - Hołub (48'), Demski (58')
Wiar: Kalityński - Herda, Król, Mazur, Kowalski (Buć) - Nycz (Ciżman), Kowalski, Pudysz, Czekański (Steć) - Mirek, Cebeńko (Gaca)
Wesoła: Mazur - Demski, Chmiel (Baran), Słowik, Łoś - Sobol, Jaroch R., Dybisz, Wach - Hołub, Karaś (Prymaszko)

W ostatnią niedzielę sierpnia Wesoła Zadąbrowie zremisowała na boisku w Krównikach z tamtejszym Wiarem 2:2. W barwach naszej drużyny zabrakło dwóch środkowych obrońców Łukasza Andrejko oraz Pawła Zięby, których z konieczności zastąpił na tej pozycji Konrad Demski. W pierwszej połowie gra obu zespołów wyglądała słabo. Na mokrej murawie lepiej radzili sobie jednak podopieczni, niegrającego w tym meczu, Rosteckiego i to oni mimo niewielu podbramkowych okazji tuż przed przerwą nagrodzeni zostali prowadzeniem. Mocne uderzenie Bartłomieja Mirka z rzutu wolnego przed siebie wybił Jacek Mazur i w skutek braku asekuracji ze strony obrońców był bezradny wobec dobitki Grzegorza Kowalskiego. Po przerwie i zmianie ustawienia gra naszego zespołu uległa znacznej poprawie. Do wyrównania doprowadziliśmy już w 48. minucie po dwójkowej akcji Rafała Wacha z Kamilem Hołubem. Dziesięć minut później błąd obrony gospodarzy w środku pola wykorzystał Hołub, głową zgrywając piłkę do Konrada Demskiego. Przesunięty do linii ataku, najlepszy strzelec Wesołej w sytuacji sam na sam wyprowadził naszą drużynę na prowadzenie. Kolejne ataki Wesołej zapowiadały trzecią bramkę. Najbliżej kolejnego trafienia byli zwłaszcza strzelcy poprzednich bramek. Kolejnej sytuacji sam na sam nie wykorzystał jednak Demski, oraz dobijający piłkę Hołub. Po początkowym naporze gości do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, którzy w 70. minucie w idealnej sytuacji trafili w poprzeczkę. Pięć minut później zawodnicy z Krównik byli już bardziej skuteczni. Błąd naszej obrony w środku boiska doprowadził do dośrodkowania i ładnego strzału z woleja wprowadzonego po przerwie Roberta Gacy. Wesoła zremisowała w ten sposób trzeci mecz z rzędu i w skutek wygranej GKS-u spadła o jedną pozycję w ligowej tabeli. W meczu w Krównikach nie zagrali również Damian Noga oraz Sebastian Gerczak.

5. kolejka: Wesoła - San Hureczko 1:1 (1:0); Demski (37') - Fedak (93')
Wesoła: Mazur - Zięba, Andrejko (Baran), Słowik - Jaroch R., Sobol, Dybisz, Prymaszko, Wach - Hołub, Demski
San: Wojdyło S. - Drapała, Błażkowski, Gibczyński, Ciciński - Hakało, Habaj, Kwolik (Drozdów), Broda (Tomaszewski), Fedak - Wojdyło, Paczkowski

W niedzielę 7. września Wesoła Zadąbrowie zremisowała z Sanem Hureczko 1:1. W pierwszych minutach meczu przewagę uzyskała drużyna z Zadąbrowia, stwarzając kilka groźnych sytuacji. Najpierw z rzutu wolnego w poprzeczkę uderzył Konrad Demski. Chwilę później po dośrodkowaniu Radosława Jarocha świetną okazję zmarnował Kamil Hołub. Po pierwszym kwadransie do głosu zaczęli dochodzić goście, jednak nie zagrozili poważnie bramce Jacka Mazura. Warto jednak odnotować uderzenie z dystansu Arkadiusza Fedaka, oraz niecelny strzał z rzutu wolnego. W 37. minucie podanie Jarocha za linię obrony w pełni wykorzystał Konrad Demski, strzelając swoją 5. bramkę w sezonie. Blisko kolejnego trafienia był już w kolejnej akcji, jednak podanie od Rafała Wacha w porę przeciął obrońca gości. Pierwszą połowę zakończyło dośrodkowanie Arkadiusza Sobola z rzutu wolnego i nieczyste uderzenie Demskiego. W pierwszych 45. minutach odnotować należy również zagrania piłki ręką w polu karnym, najpierw zawodnika Sanu, następnie gracza Wesołej, po których sędzia nie zdecydował się użyć gwizdka. W drugiej połowie ponownie więcej sytuacji stwarzali zawodnicy z Zadąbrowia. Najlepszej z nich po rajdzie od linii środkowej nie wykorzystał Wach, przegrywając pojedynek sam na sam z bramkarzem Sanu. W kolejnej akcji nie popisali się z kolei sędziowie, nieprawidłową decyzją o spalonym, odbierając szansę Demskiemu na kolejny pojedynek z bramkarzem gości. W tym czasie stroną przeważającą była już drużyna z Hureczka, która ograniczyła Wesołą do gry z kontrataku. W jednym z nich w polu karnym sfaulowany został Wach, jednak sędzia nie podyktował jedenastki. Kolejnej kontry grającego trenera Wesołej nie wykorzystał także Hołub, uderzając nieczysto obok bramki. Blisko gola był także Dominik Prymaszko, który minimalnie przestrzelił po akcji Hołuba. Goście szukali bramki wyrównującej po akcjach Fedaka i rzucie wolnym Mariusza Habaja. Na bramkę doczekali się w 93. minucie spotkania. Podanie Łukasza Wojdyło, uderzeniem po długim słupku, wykorzystał Fedak. Po upływie minuty, zgodnie z doliczonym czasem, sędzia główny zakończył spotkanie. Wesoła zremisowała czwarty mecz z rzędu, po raz kolejny tracąc przewagę w końcówce spotkania, nie wykorzystując wcześniej wielu sytuacji na podwyższenie wyniku. Remis pozwolił naszej drużynie w utrzymaniu 7. miejsca w ligowej tabeli. Wesoła wystąpiła bez trójki zawodników wyjściowego składu w poprzednich meczach (Chmiel, Łoś, Karaś). W kadrze zabrakło również Damiana Nogi.

6. kolejka: Orzeł Torki - Wesoła 3:3 (2:2); Łapisz, Derba, Koptyński - Demski (x2), Hołub (k. 69')
Orzeł: Kozdrowski - Mroziński, Wiątek, Danielak, Wujek - Struś (Foryt), Kot, Derba, Kisielewski - Koptyński, Łapisz
Wesoła: Mazur - Zięba, Andrejko, Łoś (Chmiel), Słowik - Sobol, Jaroch R. (Karaś), Dybisz (Prymaszko), Wach (Baran) - Hołub, Demski (Noga)

W niedzielę 14. września Wesoła Zadąbrowie zremisowała kolejne spotkanie w rozgrywkach przemyskiej A klasy, tym razem 3:3 na boisku w Torkach. Początek meczu nie zwiastował jakiejkolwiek zdobyczy punktowej naszej drużyny. Gospodarze szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Jedną z pierwszych akcji w meczu na bramkę zamienił Patryk Łapisz, wykorzystując precyzyjne dośrodkowanie z prawej strony boiska. Przed upływem 20. minuty wynik podwyższył Łukasz Derba, wykorzystując nieporozumienie między zawodnikami Wesołej. Po stracie dwóch bramek gracze z Zadąbrowia zabrali się za odrabianie strat, co udało się jeszcze w 1. połowie. Pierwszym ostrzeżeniem dla gospodarzy była już akcja Kamila Hołuba z Rafałem Wachem, po której w niezłej sytuacji przestrzelił Patryk Dybisz. W kolejnej akcji ponownie w głównych rolach wystąpili Hołub z Wachem. Drugi z nich podaniem na pustą bramkę obsłużył Konrada Demskiego, któremu pozostało już tylko umieszczenie piłki w bramce. Najlepszy strzelec Wesołej, jeszcze przed przerwą, zaliczył kolejne trafienie, tym razem wykorzystując rzut wolny po faulu na Hołubie. Pierwsze minuty drugiej połowy przypomniały sytuację z początku meczu. Strzał z dystansu Andrzeja Kota, instynktownie obronił Jacek Mazur, lecz był już bezradny wobec dobitki Damiana Koptyńskiego. W 68. minucie, po ewidentnym faulu w polu karnym na Wachu, sędzia wskazał na wapno i ukarał Pawła Wujka żółtą kartką. Niezadowolony z decyzji obrońca gospodarzy, po obrazie sędziego, opuścił boisko z czerwoną kartką. Rozczarowani obrotem spraw zawodnicy z Torek rozpoczęli, nieustającą do końca spotkania, "polemikę" z arbitrem głównym. Ten z kolei, wielokrotnie obrażany, oszczędził już kolejnych kartek w czerwonym kolorze. Rzut karny na bramkę zamienił Kamil Hołub. Grający w przewadze zawodnicy z Zadąbrowia nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Co więcej, osłabieni gospodarze do ostatniej minuty toczyli wyrównany pojedynek. Po końcowym gwizdku gospodarze w dalszym ciągu "nie odpuszczali" trójce sędziowskiej. Najpierw groźbę w ich kierunku (opisaną w protokole) skierował Patryk Łapisz, następnie arbiter uderzony został przez miejscowego "kibica". Zajście na boisku w Torkach ostatecznie opanowała wizyta policji. Samo piłkarskie starcie na murawie w Torkach zadowoliło wszystkich kibiców. Wesoła zremisowała co prawda 5. spotkanie z rzędu, lecz po raz pierwszy to ona potrafiła odrobić straty. Kolejny remis uplasował nas na 9. miejscu w ligowej tabeli, z utrzymaniem dystansu 3. punktów do wicelidera z Torek.

7. kolejka: Wesoła - Biało-Czerwoni Kaszyce 3:1 (3:1); Jaroch B. (13', 16'), Hołub (32') - Malinowski (14')
Wesoła: Mazur - Andrejko, Jaroch R., Słowik, Łoś - Sobol, Jaroch B., Baran (Gerczak), Wach - Dybisz, Hołub
Biało-Czerwoni: Lorenowicz - Lonc, Majcher, Wielgosz B., Lorynowicz (Marcuch) - Wielgosz M., Trojnar, Radwański (Gardyan), Stasiła - Kuźmiński (Strójwąs), Malinowski (Wojdyło)
Bartek Jaroch strzela swoją pierwszą bramkę w Wesołej.

W niedzielę 21. września Wesoła Zadąbrowie pokonała na własnym boisku drużynę Biało-Czerwonych Kaszyce. W kadrze naszego zespołu zabrakło tym razem sześciu zawodników. W meczu derbowym nie zagrali: Paweł Zięba, Dariusz Chmiel, Dominik Prymaszko, Damian Noga, Maciej Karaś oraz pauzujący za żółte kartki Konrad Demski. Do drużyny wrócił z kolei Bartłomiej Jaroch, ustalając, na spółkę z Kamilem Hołubem, wynik spotkania. Mecz na dobre rozpoczął się w 13. minucie. Błąd zespołu z Kaszyc wykorzystał Bartłomiej Jaroch, strzelając obok bezradnego Lorenowicza. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Już w kolejnej akcji Kamil Kuźmiński podał do Jarosława Malinowskiemu, któremu pozostało jedynie strzelenie do bramki. Wesoła szybko odzyskała prowadzenie. Słabe wybicie piłki z obrony przez Wielgosza przejął Bartek Jaroch i mocnym uderzeniem przy dalszym słupku strzelił na 2:1. Goście powinni doprowadzić do wyrównania równie szybko. Zawodnik Kaszyc przegrał jednak pojedynek oko w oko z Jackiem Mazurem. W 30. minucie, po akcji Patryka Dybisza, na 3:1 powinien podwyższyć Rafał Wach, lecz jego strzał minimalnie minął bramkę gości. Grający trener Wesołej zrehabilitował się już w kolejnej akcji, zagrywając piłkę do Bartka Jarocha. Ten, podaniem w tempo obsłużył Kamila Hołuba, któremu pozostało trafienie do pustej bramki. Wynik 3:1 utrzymał się już do końca spotkania, choć sytuacji bramkowych wciąż nie brakowało. Goście próbowali głównie z rzutów wolnych lub strzałów z dystansu. Najbliżej kolejnego trafienia byli jednak w 75. minucie po mocnym strzale z bliskiej odległości, z którym z trudem poradził sobie nasz bramkarz. Wesoła próbowała za zwyczaj akcjami z kontry, po  których goście wielokrotnie ratowali się faulem. W przeciągu całego spotkania, po faulach na Wachu, sędzia trzykrotnie ukarał zawodników gości żółtą kartką. Podobną karę, zaraz po wejściu na boisko, otrzymał Sebastian Gerczak. Wesoła mogła podwyższyć wynik meczu po jednym z rzutów rożnych, jednak strzał głową Radosława Jarocha okazał się niecelny. Nasza drużyna przełamała w niedzielę serię 5. remisów z rzędu, awansując w ligowej tabeli z 9. na 5. pozycję. Drużyna z Kaszyc, ponosząc porażkę w Zadąbrowiu, spadła na 12. miejsce w tabeli.

8. kolejka: Wesoła - Jawor Nehrybka 2:0 (1:0); Demski (2'), Hołub (k. 92')
Wesoła: Mazur - Jaroch R., Chmiel (Prymaszko), Łoś, Słowik - Sobol, Jaroch B., Dybisz (Gerczak), Wach (Noga) - Demski, Hołub
Jawor: Sopel - Bartnik, Chrapek, Ciaban, Gąsior, Głuszko (Kowal), Kuryś, Marmura (Liput), Olejarz, Pudysz, Semko

W ostatnią niedzielę września Wesoła Zadąbrowie pokonała na własnym boisku drużynę Jaworu Nehrybka. Oba zespoły musiały radzić sobie bez podstawowych obrońców. Goście z Nehrybki wystąpili bez grającego trenera Władysława Andruszewskiego. W barwach naszej drużyny zabrakło z kolei Łukasza Andrejko oraz Pawła Zięby. Na boisku nie oglądaliśmy również Piotra Barana oraz Macieja Karasia. Zdobyczą bramkową podzielili się najlepsi strzelcy Wesołej, trafiając do siatki rywala w pierwszej i ostatniej akcji meczu. Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla naszej drużyny. Już w pierwszej akcji meczu Kamil Hołub przedarł się lewą stroną boiska, dograł piłkę do Konrada Demskiego, a ten skierował ją do siatki. Najlepszy strzelec Wesołej, przed szansą podwyższenia wyniku, stanął dwukrotnie po dośrodkowaniu Rafała Wacha. Najpierw strzał naszego napastnika obronił Daniel Sopel, a po dobitce bramkę gości uratował słupek. Drużyna z Nehrybki powinna doprowadzić do wyrównania po błędzie naszej obrony. Właściwie powinien dokonać tego najbardziej doświadczony zawodnik gości Wiesław Pudysz, który w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Jackiem Mazurem. W drugiej części spotkania znacznie więcej okazji bramkowych mieli już zawodnicy Wesołej. Dwukrotnie w niezłych sytuacjach obok bramki strzelał Demski. Bliski trafienia do siatki był również Arkadiusz Sobol, który nie wykorzystał dośrodkowania Patryka Dybisza. Ten także miał swoją okazję po podaniu od Demskiego, lecz również nie zdołał umieścić piłki w bramce. Swojego szczęścia próbował jeszcze Wach, jednak z podobnym skutkiem co koledzy. Goście z Nehrybki również szukali swoich okazji. Odnotować należy tylko jedną, po której zawodnik Jaworu przegrał pojedynek z Mazurem. W ostatnich minutach meczu, na linii pola karnego, sfaulowany został kapitan Wesołej, po czym sędzia podyktował jedenastkę. Rzut karny, pewnym strzałem, wykorzystał Kamil Hołub. Drużyna z Zadąbrowia wygrała w ten sposób drugi mecz z rzędu, pozostając (razem z Medyką i Lesznem) bez porażki w ligowych rozgrywkach. Zwycięstwo z Jaworem przesunęło Wesołą na 4. miejsce w tabeli. Beniaminek z Nehrybki nie zdołał odnieść pierwszego zwycięstwa w A klasie i został na przedostatnim miejscu.

9. kolejka: Żurawianka Żurawica - Wesoła 2:1 (1:1); Milanik (41'), Bąk (68') - Demski (16')
Żurawianka: Pstrąg - Podolak (Stachura), Kowal, Bąk, Mazur - Kohut (Bajwoluk A.), Gręda, Harłacz, Solski - Milanik (Bajwoluk K.), Sidor
Wesoła: Mazur - Jaroch R., Chmiel, Łoś, Słowik - Sobol, Jaroch B. (Gerczak), Dybisz, Wach - Hołub, Demski (Prymaszko)

W niedzielę 5. października Wesoła Zadąbrowie przegrała na boisku w Żurawicy z tamtejszą Żurawianką. Spotkanie spadkowiczów z "okręgówki" miało dwa oblicza. W pierwszej połowie na boisku dominowali zawodnicy z Zadąbrowia i zasłużenie objęli prowadzenie za sprawą Demskiego. Nieliczne błędy Wesołej tuż przed przerwą i zaraz po niej doprowadziły najpierw do utraty bramki, a następnie czerwonej kartki naszego obrońcy. Ostatecznie o zwycięstwie gospodarzy przesądziło trafienie Bąka. Osłabiona kontuzjami Wesoła nie była już w stanie doprowadzić do remisu. W barwach naszej drużyny nie zagrali: Zięba, Andrejko, Baran, Karaś i Noga. Pierwsza część spotkania rozpoczęła się od groźnych ataków Wesołej. Już w 2. minucie swoją sytuację zmarnował Kamil Hołub. Po kilku minutach, po wywalczeniu piłki, przed swoją szansą stanął Patryk Dybisz, strzelając minimalnie obok słupka. Następnie swoich okazji nie wykorzystali: Konrad Demski - strzelając minimalnie obok słupka, oraz ponownie Hołub - nieudanie lobując bramkarza. Nasza drużyna na bramkę doczekała się jednak w 16. minucie. Na środku boiska piłkę przejął Rafał Wach, zagrał prostopadłą piłkę do Demskiego, a ten na szybkości minął bramkarza i trafił do pustej bramki. Wesoła próbowała pójść za ciosem. W 20. minucie dośrodkowanie Wacha, wzdłuż bramki głową zgrał Bartek Jaroch, a Hołub z zerowego konta nie zdołał już trafić do bramki. Nasza drużyna próbowała pokonać Pstrąga również z rzutów wolnych. Ten jednak poradził sobie, choć z trudem, z uderzeniami Demskiego i B. Jarocha. Pod koniec pierwszej połowy do głosu zaczęli dochodzić miejscowi. Ostrzeżeniem dla Wesołej była już akcja, po której napastnik gości faulował wychodzącego z bramki Mazura. Wyrównanie padło w równie niegroźnej sytuacji. B. Jaroch nieczysto trafił w piłkę lecącą z rzutu wolnego, do niej doszedł Janusz Milanik i mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans naszemu bramkarzowi. Tuż przed przerwą, po ostrym starciu, kontuzji nabawił się Demski, nie dając już rady wrócić na boisko. Druga połowa zaczęła się katastrofalnie dla naszej drużyny. Błąd naszego obrońcy na linii środkowej doprowadził do stuprocentowej sytuacji Milanika. Napastnika Żurawianki nieprawidłowo zatrzymał Dariusz Chmiel, po czym opuścił boisko z czerwoną kartką. Od tego momentu zawodnicy z Żurawicy dość łatwo przedostawali się pod nasze pole karne. W porę groźne sytuacje stopowali jednak nasi obrońcy na spółkę z bramkarzem. Zwycięska bramka dla Żurawianki padła 68. minucie. Zamieszanie pod bramką Wesołej wykorzystał kapitan gospodarzy Maciej Bąk, wybijając piłkę z rąk leżącemu Mazurowi. Grająca w osłabieniu drużyna z Zadąbrowia wszelkie argumenty straciła w 74. minucie po kontuzji Bartka Jarocha. Pomocnik Wesołej, z kontuzją barku, odwieziony został do szpitala. Podopieczni Jacka Harłacza mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie, jednak Adrian Bajwoluk pośpieszył się z oddaniem strzału. W końcówce meczu czwartą żółtą kartkę w sezonie obejrzał Arkadiusz Sobol. Wesoła przegrała w ten sposób pierwszy mecz w tym sezonie i spadła na 5. miejsce w ligowej tabeli.

10. kolejka: Wesoła - Pogórze Dubiecko 4:1 (3:1); Hołub (24', 54') Demski (38', 42') - Bury (18')
Wesoła: Mazur - Andrejko (Baran), Jaroch R., Łoś, Słowik - Jaroch B., Wach, Prymaszko, Dybisz (Gerczak) - Hołub, Demski
Pogórze: Bielec - Sarnicki, Klaczak, Stelmach, Galej - Zych, Błachut (Pucher), Pinda, Szałyga (Głowacz) - Bury, Sebzda

W niedzielę 12. października Wesoła Zadąbrowie pokonała na własnym boisku Pogórze Dubiecko 4:1. Obie drużyny przystąpiły do starcia w osłabionych składach. W zespole z Dubiecka zabrakło m.in. grającego trenera Grzegorza Gierczaka. W naszych barwach zabrakło z kolei: Zięby, Sobola (pauza za żółte kartki), Chmiela (pauza za czerwoną kartkę), Karasia i Nogi. Dodatkowo część zawodników wystąpiła w meczu z niewyleczonymi urazami. Mimo początkowych problemów Wesoła odwróciła losy spotkania, zwyciężając pewnie po bramkach Hołuba i Demskiego. Spotkanie lepiej rozpoczęli goście i to oni zaraz po pierwszym kwadransie wyszli na prowadzenie. Strata piłki Radka Jarocha na środku doprowadziła do dośrodkowania z lewej strony boiska. W polu karnym lepiej odnalazł się Jakub Bury i z 5. metra wpakował piłkę  do bramki. Kilka minut później goście byli bliscy kolejnego trafienia. Lekki strzał głową w środek bramki nie mógł jednak zaskoczyć Jacka Mazura. Wesoła doprowadziła do wyrównania w 24. minucie. Akcja Rafała Wacha lewą stroną boiska zakończyła się dośrodkowaniem, którego nie zdołał przeciąć Kamil Hołub. Do piłki doszedł jednak Konrad Demski po czym sfaulowany został przez obrońcę gości. Rzut karny na bramkę zamienił Hołub. Bramka na 2:1 padła po kolejnej akcji wspomnianej trójki. Rzut wolny szybko rozegrał Hołub, z obrońcą Pogórza poradził sobie Wach, a Demski trafił do pustej bramki. Najlepszy strzelec Wesołej na kolejne trafienie czekał zaledwie 4. minuty, wykorzystując rzut wolny z bocznej części boiska. Drugą połowę rozpoczęła kolejna trójkowa akcja. Z lewej strony boiska piłkę dośrodkował Demski, Wach zgrał ją do Hołuba, a ten przestrzelił obok słupka. Napastnik Wesołej zrehabilitował się kilka minut później, strzelając na 4:1. Bramkę wypracował Patryk Dybisz, mijając wcześniej obrońców Pogórza. Moment po rozegraniu piłki od środka drugą żółtą kartę za faul otrzymał R. Jaroch. Grający w przewadze goście z Dubiecka zagrozili naszej bramce tylko w jednej akcji. Najpierw zawodnik z Dubiecka trafił w słupek, z dobitką w świetny sposób poradził sobie Mazur, a kolejny strzał był już zbyt lekki. W innych sytuacjach zawodnicy Pogórza próbowali głównie uderzeń z dystansu, które nie przynosiły pożądanego skutku. Grająca w osłabieniu Wesoła ograniczyła swoje ataki, a mimo to stworzyła sobie jeszcze kilka groźnych okazji. Najpierw, w sytuacji sam na sam, bramkarza gości nie zdołał pokonać Demski. Później indywidualną akcją próbował Hołub, jednak zarówno z jego strzałem jak i dobitką Demskiego poradził sobie bramkarz. Kilka minut przed końcem spotkania Wesoła strzeliła piątą bramkę, której sędzia nie zaliczył z powodu wcześniejszego wyjścia piłki za linię końcową. Mecz zakończyła akcja Kamila Łosia, który świetnym podaniem obsłużył Sebastiana Gerczaka. Wprowadzony minutę wcześniej napastnik z Zadąbrowia nie zdołał jednak trafić do siatki. Wesoła wygrała w ten sposób kolejne spotkanie na własnym boisku. Zwycięstwo przesunęło naszą drużynę na 4. miejsce w ligowej tabeli.

11. kolejka: LKS Ujkowice - Wesoła 0:3 (0:0); Demski (65', 79'), Hołub (70')
Ujkowice: Stachura P. - Bak (Mossur), Hrycewicz, Stachura J., Stachura M., Stachura K., Szal, Włoch, Krucan, Sanocki, Stachura K.
Wesoła: Mazur - Zięba, Andrejko, Łoś, Chmiel (Słowik) - Sobol, Jaroch B., Jaroch R. (Prymaszko), Wach (Dybisz) - Hołub, Demski
Konrad Demski  - strzelec dwóch bramek w meczu z Ujkowicami

W niedzielę 19. października Wesoła Zadąbrowie pokonała w meczu wyjazdowym ostatnią drużynę ligowej tabeli - LKS Ujkowice. Na meczu obecni byli wszyscy zawodnicy z 18-osobowej kadry naszego zespołu. Z przyczyn technicznych miejsca na ławce rezerwowych zabrakło dla Macieja Karasia. Po ciężkim meczu i wyrównanej pierwszej połowie Wesoła przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stroną. Zwycięskie bramki padły łupem, niezawodnych ostatnio, Demskiego i Hołuba. Wygrana pozwoliła Wesołej na wyprzedzenie trzech drużyn w ligowej tabeli i uplasowanie się na pozycji wicelidera. Pierwsza połowa nie zapowiadała wysokiego zwycięstwa Wesołej. W tej części zawody były wyrównane, z kilkoma niezłymi okazjami dla obu drużyn. Blisko strzelenia bramki byli zwłaszcza napastnicy Wesołej - Kamil Hołub oraz Konrad Demski. Gospodarze stwarzali zagrożenie głównie ze stałych fragmentów. W drugiej połowie meczu zawodnicy Wesołej coraz częściej gościli na połowie Ujkowic. W 55. minucie, po podaniu od Demskiego, przed bramką gospodarzy znalazł się Radek Jaroch, strzelając nad poprzeczką. W 65. minucie, po rozegraniu rzutu wolnego, mocnym uderzeniem z 18. metra popisał się Konrad Demski, nie dając szans bramkarzowi na interwencję. Napastnik Wesołej strzelił tym samym swoją 12. bramkę w sezonie, a 5. z rzutu wolnego. Minutę później, przy kolejnym rzucie wolnym Demskiego gospodarze skupili się na murowaniu bramki, odpuszczając krycie pozostałych zawodników. Najlepszy strzelec Wesołej zagrał więc do niepilnowanego Rafała Wacha, a ten przegrał pojedynek z bramkarzem. Podwyższenie wyniku nastąpiło w 70. minucie. Dośrodkowanie Bartka Jarocha z rzutu rożnego strzałem głową wykorzystał niepilnowany Kamil Hołub. W kolejnych minutach gospodarze próbowali strzelić kontaktową bramkę, narażając się przy tym na liczne kontry naszej drużyny. Po jednej z nich B. Jaroch oszukał obrońców, strzelając minimalnie obok sklepienia słupka z poprzeczką. Pomocnik Wesołej przeprowadził podobną akcję w 79. minucie, strzelając z ostrego kąta, po wcześniejszym minięciu bramkarza. Do piłki lecącej wzdłuż bramki doszedł Demski, umieszczając ją w siatce. Swoją okazję miał jeszcze Hołub, uderzając w sklepienie, po wcześniejszym wyłożeniu piłki przez Demskiego. Wesoła wygrała w ten sposób premierowe spotkanie z drużyną z Ujkowic, zapisując na swoim koncie pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie.

12. kolejka: Wesoła - Unia Fredropol 6:0 (4:0); Wach (3'), Hołub (28', 45', 50'), Demski (40', 75')
Wesoła: Mazur - Andrejko, Jaroch R. (Baran), Łoś, Chmiel (Słowik) - Sobol, Jaroch B., Dybisz (Gerczak), Wach (Karaś) - Hołub, Demski
Unia:  Kocór - Wasyłeczko (Madziar), Duński K. (Wasylik), Letki, Dejnaka - Sikoń, Bem, Hanasko, Nienadowski - Bal, Duński P.

W niedzielę 26. października Wesoła Zadąbrowie wysoko pokonała na własnym boisku drużynę z Fredropola. W meczowej kadrze zabrakło tym razem 2. zawodników: Pawła Zięby oraz Damiana Nogi. Nasza drużyna strzeliła bramkę już w 3. minucie, a jeszcze przed przerwą zwiększyła przewagę do czterech goli. W drugiej części spotkania Wesoła strzeliła jeszcze dwie bramki i w pełni kontrolowała przebieg meczu. Drużyna z Fredropola w licznych sytuacjach szukała choćby honorowej bramki. Na trafienie nie pozwolił jednak, występujący w naszej bramce, Jacek Mazur. Wesoła wygrała trzeci mecz z rzędu, umacniając się w czołówce przemyskiej A klasy. Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla naszej drużyny. W 3. minucie piłkę z lewej strony otrzymał Rafał Wach, uderzył na dalszy słupek, otwierając wynik spotkania. Wesoła w dalszym ciągu przebywała na połowie przeciwnika. W 28. minucie Bartek Jaroch wypatrzył, wychodzącego na pozycję, Kamila Hołuba. Napastnik Wesołej, po otrzymaniu piłki, bez problemu pokonał, wychodzącego z bramki, Krystiana Kocóra. W jednej z kolejnych akcji, przymierzającego się do strzału, Konrada Demskiego nieczysto powstrzymał obrońca gości. Sędzia nie zdecydował się jednak na podyktowanie jedenastki. W 40. minucie, po dwójkowej akcji z Hołubem, nikt nie przeszkodził już Demskiemu w umieszczeniu piłki do pustej bramki. Goście szukali kontaktowej bramki. Najlepszą szansę zmarnował jednak, strzelający na raty, Arkadiusz Bem. W 45. minucie, po akcji całego zespołu, Wesoła podwyższyła na 4:0. Na linii 16. metra piłkę otrzymał Hołub, uderzając obok bezradnego bramkarza gości. Jeszcze przed przerwą 4. żółtą kartkę w sezonie otrzymał Radosław Jaroch. Druga część spotkania rozpoczęła się od kolejnej bramki dla naszej drużyny. Wprowadzony po przerwie Sebastian Madziar sprezentował piłkę Wachowi, a ten szybkim podaniem obsłużył Hołuba. Napastnik Wesołej minął jeszcze wychodzącego bramkarza i umieszczając piłkę w pustej bramce skompletował hattricka. W kolejnych minutach gra się wyrównała, a Unia zaczęła stwarzać sobie coraz groźniejsze sytuacje. Aktywni byli zwłaszcza Piotr Hanasko oraz Paweł Duński. Świetnymi interwencjami popisywał się jednak Jacek Mazur, chroniąc nasz zespół przed utratą bramki. W międzyczasie czwartą żółtą kartkę w sezonie otrzymał Wach. W 75. minucie Wesoła podwyższyła wynik na 6:0. Piłkę z lewej strony otrzymał Wach, minął obrońcę i podał na 5. metr do Hołuba. Ten najpierw próbował strzału na bramkę, a po nieudanej próbie wyłożył piłkę do Demskiego. Napastnik Wesołej umieścił piłkę w pustej bramce, zapisując na swoim koncie 15. bramkę w sezonie. Przez ostatni kwadrans Unia nadal szukała honorowej bramki, a Wesoła kolejnego trafienia z kontry. Swoje szanse mieli jeszcze Arek Sobol i Bartek Jaroch. Najlepszą miał jednak, wprowadzony z ławki, Sebastian Gerczak, uderzając głową tuż nad poprzeczką. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie.

13. kolejka: Fenix Leszno - Wesoła 3:1 (2:1); Głuszko (5'), Gołębiowski (31'), Zimoń Piotr (88') - Dybisz (21')
Fenix: Juszczyński -  Kuszaj, Famulak, Żurawski - Samoił (Wawrzaszek), Zimoń Paweł (Gołębiowski), Fedak, Jarosiewicz, Sedlaczek (Rożnowski) - Zimoń Piotr (Noga), Głuszko
Wesoła: Mazur - Zięba, Andrejko, Chmiel, Łoś, Słowik (Gerczak) - Sobol, Prymaszko, Dybisz, Karaś (Baran) - Hołub

W niedzielę 2. listopada Wesoła Zadąbrowie przegrała, w meczu na szczycie przemyskiej A klasy, z Fenixem Leszno. W spotkaniu z liderem nie zagrali: Konrad Demski (wyjazd zagraniczny), Rafał Wach (żółte kartki), Radosław Jaroch (żółte kartki), Bartłomiej Jaroch (choroba) oraz Damian Noga (praca). Swoją szansę otrzymali inni zawodnicy i do 88. minuty walczyli o remis. W końcówce meczu zasłużone zwycięstwo gospodarzy przypieczętował jednak Piotr Zimoń. W pierwszej połowie bramki dla zespołu z Leszna strzelali jeszcze Łukasz Głuszko oraz Mateusz Gołębiowski. Wesoła odpowiedziała trafieniem Patryka Dybisza. Porażka zepchnęła naszą drużynę na 4. miejsce w ligowej tabeli. Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla naszej drużyny, a idealnie dla Fenixa. Już w 5. minucie kontra zespołu z Leszna zakończyła się celnym dośrodkowaniem z prawej strony boiska wprost na nogę niepilnowanego Łukasza Głuszko. Najlepszy strzelec Fenixa uderzył z pierwszej piłki nie dając żadnych szans naszemu bramkarzowi. Gospodarze próbowali pójść za ciosem, szukając prostych rozwiązań. Zagrywanie większości piłek do Głuszki nie przyniosło jednak pożądanego celu. Początkową przewagę Fenixa przystopowały dwie kolejne akcje Wesołej. Najpierw, po rzucie rożnym, swojego szczęścia próbował Maciej Karaś. Następnie, już z lepszym efektem, akcję przeprowadził Kamil Hołub. Do podania wzdłuż bramki doszedł Patryk Dybisz i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę doprowadził do remisu. Wesoła w dalszym ciągu grała defensywnie, szukając szans w kontratakach. W kolejnych minutach gospodarze próbowali odzyskać prowadzenie, stwarzając kilka groźnych sytuacji. W 25. minucie wprowadzili na boisko Mateusza Gołębiowskiego, zwiększając siłę ofensywną. Napastnik z Leszna, już kilka minut później, wpisał się na listę strzelców, wykorzystując sytuację sam na sam po nieudanej pułapce "ofsajdowej" naszej obrony. W drugiej części spotkania było już więcej sytuacji podbramkowych. Taką, zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy, zmarnował Łukasz Sedlaczek, zamykając dośrodkowanie z rzutu wolnego. Bardzo blisko kolejnego trafienia był również Głuszko, uderzając w poprzeczkę naszej bramki. Wesoła także miała swoje okazje. Najlepszą, po podaniu z prawej strony boiska, zmarnował Kamil Hołub. Napastnik Wesołej próbował jeszcze dwukrotnie. W pierwszej sytuacji z niegroźnym strzałem poradził sobie Juszczyński. W drugiej, po uprzedzeniu interweniującego bramkarza, nasz napastnik posłał piłkę obok słupka. Około 80. minuty Wesoła szukała bramki po serii rzutów rożnych. Groźnie z dystansu uderzali wówczas Patryk Dybisz oraz Arek Sobol. Odważne ataki Wesołej skutkowały niebezpiecznymi kontrami gospodarzy. Brylowali w nich głównie Gołębiowski z Piotrem Zimoniem. Pierwszy z nich w czystej sytuacji uderzył wprost w interweniującego Mazura. Drugi, po indywidualnej akcji i sytuacji sam na sam, zmarnował bodajże najlepszą sytuację Fenixa w drugiej połowie. Zrehabilitował się jednak w 88. minucie, wykorzystując podanie Jarosiewicza i błąd naszego obrońcy. Gol ten przypieczętował zwycięstwo gospodarzy, którzy obronili pozycję lidera przemyskiej A klasy.

14. kolejka: Wesoła - Fort Jaksmanice 1:2 (0:2); Wach (82') - Ścigaj (17'), Szkółka (22')
Wesoła: Mazur - Andrejko, Jaroch R., Łoś, Chmiel (Baran) - Sobol, Jaroch B., Prymaszko (Zięba), Wach - Dybisz, Hołub
Fort: Wilma - Barszczak P., Barszczak K. (Czach > Pyrzak), Bufan, Czyżowski, Domaradzki, Halendy, Kurek (Mazur > Koralewicz), Ścigaj, Sitko, Szkółka P.

W niedzielę 9. listopada Wesoła Zadąbrowie przegrała 1:2 z przedostatnią drużyną ligowej tabeli - Fortem Jaksmanice. W ostatnim jesiennym meczu na boisku w Zadąbrowiu nie zagrali: Konrad Demski, Mateusz Słowik, Maciej Karaś oraz Damian Noga. Wesoła nie potrafiła wykorzystać świetnych sytuacji zaraz na początku spotkania, co zemściło się stratą dwóch bramek. Do końcowego gwizdka goście z Jaksmanic bronili się umiejętnie, pozwalając naszej drużynie jedynie na honorowe trafienie w 82. minucie. Wesoła, mimo porażki, zachowała 4. miejsce w ligowej tabeli. Wesoła nieźle rozpoczęła mecz i już w 3. minucie, po dwójkowej akcji Hołuba z Dybiszem, zagroziła bramce gości. Kamil Hołub, przyjęciem piłki wyrzucił się jednak na lewą stronę pola karnego, tracąc szansę na strzelenie bramki. Napastnik Wesołej zaliczył jeszcze kontakt z interweniującym bramkarzem, jednak sędzia nie zdecydował się na użycie gwizdka. W 10. minucie nasza drużyna miała jeszcze lepszą okazję. Rzut rożny drużyny gości doprowadził do szybkiej kontry Wesołej. Dwójkowa akcja Rafała Wacha z Kamilem Hołubem zakończyła się stuprocentową sytuacją naszego napastnika, który tym razem uderzył wprost w interweniującego na linii bramkowej obrońcę. Sytuacja ta zemściła się już w 17. minucie. Po niepotrzebnej zabawie przed polem karnym i późniejszym zamieszaniu piłka trafiła wprost pod nogi Artura Ścigaja. Napastnik Fortu uderzył przy dalszym słupku, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. Wesoła próbowała doprowadzić do wyrównania już w kolejnych akcjach. W 20. minucie niebezpieczny strzał z dystansu oddał Bartek Jaroch. Najlepsza sytuacja na wyrównanie przyszła jednak chwilę później. Po rozegraniu rzutu rożnego piłka trafiła na 5. metr wprost pod nogi Hołuba. Napastnik Wesołej, w doskonałej sytuacji, przestrzelił obok słupka. Niewykorzystana szansa zemściła się po raz kolejny. W 22. minucie pozornie niegroźny rzut z autu na wysokości naszego pola karnego doprowadził do bramkowej okazji gości. Piłka trafiła wprost do niepilnowanego Pawła Szkółki, który przedarł się jeszcze przez obrońcę i precyzyjnym strzałem podwyższył na 2:0. Po stracie drugiej bramki gra naszego zespołu siadła całkowicie, a goście ograniczali się raczej do bronienia wyniku. W pierwszej połowie Wesoła miała jeszcze jedną świetną okazję. Piłkę z prawej strony otrzymał Wach i po indywidualnej akcji znalazł się tuż przed bramkarzem. Kapitan Wesołej, zamiast podawać do Hołuba, uderzył w boczną siatkę. W drugiej połowie nasza drużyna w dalszym ciągu szukała kontaktowej bramki, a goście pojedynczych kontrataków. Pierwsza szansa przyszła już w 53. minucie po indywidualnej akcji Bartka Jarocha. Pomocnik Wesołej podał na prawą stronę do Wacha, a ten próbował jeszcze obsłużyć Hołuba, z czym poradził już sobie obrońca Fortu. W kolejnych minutach przed swoją szansą stanęli goście. Po błędzie naszej obrony sam na sam z bramkarzem wyszedł Daniel Czach, przegrywając ostatecznie pojedynek z Jackiem Mazurem. Do końca meczu więcej szans mieli już zawodnicy Wesołej. W 70. minucie ze strzałem Łukasza Andrejki z trudem poradził sobie Marcin Wilma. W 82. minucie obrońca Wesołej przeprowadził kolejną akcję, tym razem zagrywając piłkę na 10. metr do Hołuba. Strzał naszego napastnika obronił bramkarz gości, lecz wobec dobitki Wacha był już bezradny. Po bramce na 1:2 drużyna Wesołej nadal nacierała na bramkę Fortu. Najpierw dwójkowa akcja braci Jarochów zakończyła się nieporozumieniem Andrejki z Dybiszem i ostatecznie stratą piłki. W 85. minucie drużyna Fortu przeprowadziła swoją ostatnią groźną akcję. Piłkę na połowie boiska otrzymał Piotr Barszczak, wyprzedził obrońców i w sytuacji sam na sam uderzył daleko od słupka. Już minutę później zdecydowanie bliżej bramki uderzył Bartek Jaroch. Strzał z dystansu pomocnika Wesołej o centymetry minął sklepienie słupka z poprzeczką. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Wesoła, po najsłabszym meczu w tej rundzie, przegrała po raz pierwszy na własnym boisku.

15. kolejka: Bizon Medyka - Wesoła 1:3 (0:1); Domin (53') - Hołub (42', 49'), Jaroch B. (73')
Bizon: Domina J. (Kędzierski) - Mach, Magda (Górka B.), Adamski, Bednarz, Domina P., Cwynar, Górka K., Grabas, Lysyk (Jach), Piwowar
Wesoła: Mazur - Zięba, Andrejko (Baran), Łoś, Chmiel (Prymaszko) - Sobol, Jaroch B., Dybisz, Wach (Słowik) - Jaroch R., Hołub

W niedzielę 16. listopada Wesoła Zadąbrowie wygrała z Bizonem Medyka bezpośredni pojedynek o trzecie miejsce w rundzie jesiennej. W kadrze naszego zespołu zabrakło tym razem Konrada Demskiego, Macieja Karasia, Sebastiana Gerczaka oraz Damiana Nogi. Od początku spotkania Wesoła narzuciła swoje warunki gry, wychodząc na prowadzenie tuż przed przerwą i zwiększając prowadzenie zaraz po niej. Niepewną sytuację po strzeleniu kontaktowej bramki przez gospodarzy uspokoiło trafienie z rzutu wolnego Bartka Jarocha. Pierwsze minuty meczu na stadionie w Medyce niewątpliwie należały do drużyny z Zadąbrowia. Wesoła łatwo odbierała piłkę miejscowym i raz po raz ruszała z kolejnymi kontratakami. Tylko brak dokładności ostatniego podania i wychodzący z bramki Domina kilkukrotnie stawały na przeszkodzie Hołubowi w strzeleniu bramki. Gospodarze stanęli przed swoją szansą w 15. minucie po nieudanej próbie Jacka Cwynara i na tym zakończyli swoje czyste sytuacje w 1. połowie. Do głosu w dalszym ciągu częściej dochodziła Wesoła. Kolejne akcje Hołuba, Wacha, R. Jarocha kończyły się jednak niedokładnym ostatnim podaniem, brakiem zamknięcia akcji, czy też interweniującym w obronie Marcinie Machu. Kilkukrotnie w zamieszaniu podbramkowym na próby strzału decydowali się także Arek Sobol i Bartek Jaroch. Drugi z nich blisko trafienia był także po mocnym uderzeniu z rzutu wolnego. Defensywę Medyki udało się przełamać dopiero 3 minuty przed przerwą. Wymiana piłki pomiędzy Dybiszem, Hołubem i Wachem zakończyła się dograniem do niepilnowanego na 5. metrze Radka Jarocha. Instynktowną obroną po strzale naszego zawodnika popisał się bramkarz Medyki, jednak piłka trafiła wprost na nogę Hołuba, który bez problemu umieścił ją w sieci. Druga połowa meczu rozpoczęła się od kolejnej bramki naszej drużyny. Podanie z prawej strony od Kamila Łosia otrzymał Bartek Jaroch i zagrał wzdłuż bramki. Piłkę na pierwszym słupku przepuścił Wach, a Hołub lekkim, precyzyjnym strzałem umieścił ją w bramce. Chwilę później napastnik Wesołej, po uderzeniu piłki głową obok słupka, mógł skompletować hattricka. W 53. minucie swoją akcją odpowiedzieli gospodarze. Nieudana próba przerwania akcji przez naszego obrońcę zakończyła się ładną wymianą podań zespołu z Medyki i trafieniem z bliskiej odległości Pawła Dominy. Podopieczni trenera Macha próbowali pójść za ciosem i przez kolejne minuty coraz częściej gościli przed polem karnym Wesołej. Napór gospodarzy często kończył się groźnymi kontrami Wesołej. Po jednej z nich przy prawej linii autowej sfaulowany został Hołub. Piłkę z rzutu wolnego na dalszy słupek uderzył Bartek Jaroch zaskakując wprowadzonego po przerwie Mateusza Kędzierskiego. Po trzeciej bramce dla Wesołej gospodarze próbowali jeszcze szukać kontaktowego trafienia. Kolejne ataki zatrzymywały się jednak na pewnie grającej defensywie naszej drużyny. Blisko bramki na 2:3 było jednak w dwóch akcjach. Najpierw z pustej już bramki piłkę w porę wybił Mateusz Słowik, a w 85. minucie strzał głową napastnika z Medyki o centymetry minął nasz słupek. Wesoła mogła podwyższyć wynik kilka minut wcześniej. Z akcją sam na sam z bramkarzem ruszył Kamil Holub i tuż przed szesnastką powstrzymany został od tyłu przez obrońcę gospodarzy. Sędzia nie zdecydował się jednak na użycie gwizdka, po czym za niesportowe zachowanie przy próbie wpłynięcia na zmianę decyzji ukarał naszych zawodników kartkami. Ostatecznie dwie żółte otrzymał Radek Jaroch i na 10. minut przed końcem spotkania opuścił boisko. Do końcowego gwizdka wynik nie uległ już zmianie. Wesoła przełamała niekorzystną passę swoich spotkań w Medyce, i po porażkach w latach minionych (1:7, 0:4, 1:4) w końcu zapisała zwycięstwo na swoim koncie.

Runda wiosenna:
 
W przerwie zimowej z drużyną pożegnała się czwórka zawodników: Bartłomiej Jaroch (wypożyczenie do Polonii Przemyśl), Arkadiusz Sobol (wyjazd zagraniczny), Dominik Prymaszko (kontuzja) i Maciej Karaś (nie wznowił treningów). W ich miejsce sprowadzono do klubu Pawła Łuca (Wisznia Nienowice), Jacka Łuca (Wisznia Nienowice - wypożyczenie) oraz Włodzimierza Frantyka (Metalist Charków U18). W trakcie zimowych przygotowań drużyna Wesołej rozegrała 5 meczów sparingowych: Bolestraszyce 3:5, Grochowce 0:4, Duńkowice 7:3, Laszki 1:4, Sośnica 5:0.
 
16. kolejka: LKS Batycze - Wesoła 1:3 (1:1), Kapłon (40') - Frantyk (10'), Hołub (79', 82')
Wesoła: Mazur - Zięba, Łoś, Andrejko - Jaroch (Łuc J.), Łuc P., Frantyk, Dybisz (Noga), Wach (Gerczak) - Hołub, Demski (Baran)
LKS: Milanik - Włoch, Wardęga A., Kuźniar, Paluszek, Głogowski, Wardęga R., Gębala, Baran, Łach, Kapłon

W niedzielę 22. marca Wesoła Zadąbrowia wygrała na boisku w Batyczach swój pierwszy mecz w rundzie wiosennej. Naszą drużynę reprezentowało 17. zawodników (brak wracającego po kontuzji Prymaszki), a swój pierwszy występ w naszych barwach zanotowali Paweł i Jacek Łuc oraz Włodzimierz Frantyk. Ostatni z nich wyprowadził naszą drużynę na prowadzenie już w 10. minucie. Gospodarze wyrównali w 40 min. za sprawą Krystiana Kapłona. Zwycięskie bramki dla Wesołej padły na 10 minut przed końcowym gwizdkiem, a ich autorem był Kamil Hołub. Spotkanie lepiej rozpoczęła drużyna z Zadąbrowia. Dobrze utrzymywała się przy piłce, szukając okazji pod bramką Milanika. Przed pierwszą szansą już w 5. minucie, po podaniu od Włodzimierza Frantyka, stanął Kamil Hołub. Jego strzał po długim słupku okazał się minimalnie niecelny. W 10. minucie do piłki z lewej strony boiska doszedł Rafał Wach i po minięciu obrońcy zagrał do Demskiego. Ten wypatrzył w polu karnym niepilnowanego Frantyka, który strzałem do pustej bramki zapisał na swoim koncie pierwsze trafienie w barwach Wesołej. Około 20. minuty kolejną akcję lewą stroną przeprowadził Wach, wycofując piłkę na 10 metr do Frantyka. Ten z pierwszej piłki uderzył tuż obok słupka. Najlepszą okazję na podwyższenie wyniku zmarnował jednak w 30. minucie Kamil Hołub. Po wcześniejszym podaniu od Demskiego, napastnik Wesołej znalazł się w sytuacji sam na sam z Milanikiem. Próba minięcia bramkarza zakończyła się niecelnym strzałem z ostrego kąta w boczną siatkę. Do przerwy więcej sytuacji podbramkowych mieli już, grający z kontry, gospodarze. Dobrej okazji oko w oko z Mazurem nie wykorzystał zwłaszcza Maciej Łach. W 40. minucie po szybkiej kontrze, strzałem po długim słupku, do remisu doprowadził już Krystian Kapłon. Druga połowa nie była już wielkim widowiskiem piłkarskim. Lepiej rozpoczęli ją gracze z Batycz i to oni byli bliżej zdobycia kolejnej bramki. W 50. minucie boisko z urazem opuścił Radosław Jaroch. Gospodarze, za sprawą Barana, Łacha i R. Wardęgi, osiągnęli przewagę w środku pola. Parokrotnie w zamieszaniu podbramkowym byli blisko umieszczenia piłki w bramce. Wesoła nie miała w tym momencie wielu okazji. Na odnotowanie zasługuje jedynie rzut wolny Demskiego w boczną siatkę, oraz mocny strzał Wacha, z którym poradził sobie bramkarz. Chwilę później boisko z kontuzjami opuścili Andrejko i Demski. Zwrotnym momentem w meczu była 79. minuta, w której Patryk Dybisz wywalczył piłkę i wypuścił Hołuba oko w oko z Milanikiem. Ten zrehabilitował się za sytuację z pierwszej połowy i strzałem po długim słupku wyprowadził Wesołą na prowadzenie. Trzy minuty później po szybkiej kontrze Dybisz ponownie uruchomił Hołuba, a ten po minięciu Milanika wpakował piłkę do bramki. Gospodarze próbowali jeszcze nawiązać walkę. Ich akcje zatrzymywały się jednak za zwyczaj na braciach Łuc, a strzały z dystansu pewnie bronił Jacek Mazur. Najlepszą interwencją popisał się w 85. minucie, zatrzymując mocny strzał Barana. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Wesoła dzięki zwycięstwu zbliżyła się do wicelidera z Krównik na 1 punkt.

17. kolejka: Wesoła - Wiar Huwniki 2:0 (2:0); Hołub (6'), Frantyk (14')
Wesoła: Mazur - Chmiel (Zięba), Łoś, Słowik - Jaroch, Łuc P., Frantyk (Gerczak), Dybisz (Łuc J.), Wach (Baran) - Hołub, Demski
Wiar: Śliż - Bachurski, Gierczak W., Lis M., Giergont - Gierczak M. (69' Ryczan), Ścielony (35' Gierczak A.), Sosenko, Gierczak K. - Lis T., Podbilski (80' Żaba)

W niedzielę 29. marca Wesoła Zadąbrowie wygrała na własnym boisku z Wiarem Huwniki. Zwycięskie bramki dla naszej drużyny padły już w pierwszym kwadransie, a na listę strzelców wpisali się Kamil Hołub oraz Włodzimierz Frantyk. W wyjściowej jedenastce doszło do dwóch zmian - kontuzjowanego Łukasza Andrejko oraz Pawła Ziębę (dostępnego dopiero w drugiej połowie) zastąpili Mateusz Słowik oraz Dariusz Chmiel. W kadrze meczowej zabrakło również Damiana Nogi (praca) oraz Dominika Prymaszki, który nie zagra w najbliższym czasie z powodu kontuzji. Zwycięstwo Wesołej umocniło nasz zespół w pierwszej czwórce ligowej tabeli. Drużyna z Huwnik przegrała natomiast 4. mecz z rzędu (po raz pierwszy różnicą dwóch bramek) i spadła w ligowej tabeli na 11. pozycję. Początek meczu, podobnie jak przed tygodniem w Batyczach, należał do drużyny z Zadąbrowia. Już w jednej z pierwszych akcji, po prostopadłym podaniu od Pawła Łuca, przed szansą stanął Kamil Hołub. Napastnik Wesołej zdecydował się jednak na podanie wzdłuż pola karnego, z czym poradzili sobie obrońcy Wiaru. W 6. minucie podanie z lewej strony otrzymał Rafał Wach i po ograniu obrońcy podał do Hołuba. Ten po przyjęciu piłki bez problemów pokonał bramkarza z Huwnik. Wesoła próbowała pójść za ciosem. Swoje sytuacje mieli Włodzimierz Frantyk i Paweł Łuc, na co drużyna z Huwnik odpowiedziała groźnym strzałem z rzutu wolnego. W 14. minucie, po niemal bliźniaczej akcji z pierwszego trafienia, drużyna z Zadąbrowia podwyższyła na 2:0. Piłkę przejął Radosław Jaroch, uruchomił Wacha a ten po raz kolejny po ograniu Bachurskiego dośrodkował do Hołuba. Ten po przyjęciu piłki wyłożył ją lepiej ustawionemu Frantykowi, który mierzonym strzałem w długi róg pokonał Śliża. Chwilę później przed swoją szansą stanęli goście. Na wyjście do długiej piłki zdecydował się Jacek Mazur, którego uprzedził napastnik Wiaru. Bramkarz Wesołej spowodował jego upadek, a goście domagali się rzutu karnego. W 20. minucie drużyna z Huwnik przeprowadziła składną akcję, po której celny strzał oddał Paweł Ścielony. Najbliżej kontaktowej bramki zawodnicy z Huwnik byli w 30. minucie po ładnym strzale z rogu "szesnastki" Mateusza Gierczaka, po którym piłka odbiła się od poprzeczki. Chwilę później, po bardzo groźnym faulu Jarocha, boisko z kontuzją opuścił Paweł Ścielony, a winowajca ukarany został żółtą kartką. Do przerwy lepsze sytuacje ponownie wypracowali sobie zawodnicy Wesołej. Najpierw wrzutka Wacha minimalnie minęła słupek bramki, później z mocnym strzałem Demskiego poradził sobie bramkarz, a na koniec po główce Hołuba piłkę na linii bramkowej złapał Śliż. Druga połowa rozpoczęła się od stuprocentowej sytuacji Demskiego, który po podaniu od Jarocha przegrał pojedynek z bramkarzem. W kolejnych minutach okazji podbramkowych było niewiele. Obie drużyny "zarobiły" natomiast po żółtej kartce - dla Hołuba (za strzelenie po gwizdku) i Mariusza Lisa (za kolejny faul na Demskim). W 70. minucie wynik meczu powinien podwyższyć Rafał Wach, który po minięciu Waldemara Gierczaka oddał mocny strzał, po którym piłka otarła się o poprzeczkę. Goście zrewanżowali się strzałem głową Bachurskiego, po którym piłka odbiła się od słupka. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie.

18. kolejka: GKS w Orłach - Wesoła 4:0 (1:0); Szelast x3 (18', 46', 55'), Jaroch (sam. 78')
GKS: Stefanowski - Stelmach, Stec, Stasiła, Nykiel D. - Kawecki (Koba M.), Koba W., Kilon, Przytuła (Benedyk) - Tyrawski, Szelast
Wesoła: Mazur - Zięba, Łoś (Baran), Słowik (Chmiel), Andrejko (Łuc J.) - Jaroch, Łuc P., Dybisz (Noga), Wach - Frantyk, Demski

Spotkanie na stadionie w Orłach już od pierwszych minut obfitowało w walkę i emocje. Obie drużyny próbowały znaleźć drogę do bramki przeciwnika, choć w całej pierwszej połowie udawało się to niezwykle rzadko. Zdecydowanie więcej było za to fauli oraz dyskusji między zawodnikami bądź arbitrem. Za przewinienia na Wachu po żółtej kartce otrzymali Stelmach i Kilon. Podobnym upomnieniem ukarani zostali również Wach i Demski. Na większą dawkę emocji kibice czekali jednak do 18. minuty. Piłkę w polu karnym Wesołej otrzymał Robert Tyrawski, szukając miejsca do oddania strzału. Byłego gracza Wesołej sfaulował jednak Paweł Zięba, a sędzia bez wahania podyktował rzut karny. Strzał z 11. metra pewnie wykorzystał najlepszy strzelec GKS-u - Rafał Szelast. Do przerwy obraz meczu nie zmienił się już za wiele. Na odnotowanie zasługuje jedynie rzut wolny Konrada Demskiego, po którym piłka trafiła w słupek. Druga część spotkania rozpoczęła się idealnie dla GKS-u. Już minutę po wznowieniu gry zawodnicy z Orłów prawym skrzydłem przedostali się  prosto w pole karne Wesołej. Piłka trafiła w końcu pod nogi Szelasta, który po dobitce podwyższył wynik na 2:0. Po kolejnej bramce gospodarze grali jeszcze uważniej w defensywie, szukając szans w kontratakach. Taka nadarzyła się już w 55. minucie. Do długiej piłki za obrońców dobiegł Tyrawski, centrując na krótki słupek. Tam, niespodziewanie dla Mateusza Słowika, ponownie pojawił się Szelast pakując piłkę do bramki. Wesoła nadal próbowała przedrzeć się przez szczelną defensywę gospodarzy. W 57. minucie, po kilku nieudolnych próbach, udało się to w końcu Radkowi Jarochowi, który został sfaulowany przez Stelmacha. Grający trener gospodarzy otrzymał drugą żółtą kartkę i opuścił boisko. Grająca w liczebnej przewadze drużyna z Zadąbrowia z czasem zaczęła stwarzać sytuacje podbramkowe. Blisko trafienia był Paweł Łuc, który w niewygodnej pozycji zdecydował się na odegranie do Wacha. Ten jednak z ostrego kąta nie był w stanie pokonać Stefanowskiego. Bramkarz GKS-u poradził sobie również z mocnym strzałem Jarocha z dystansu. Niezłą okazję, po podaniu od Demskiego, miał również Wach. Strzał grającego trenera Wesołej w ostatniej chwili na boczną siatkę zblokowali obrońcy. W 78. minucie ponownie w polu karnym Mazura zagościli gospodarze. Rzut rożny zakończył się nieudaną interwencją Jarocha, który umieścił piłkę we własnej siatce. Nasza drużyna szukała honorowego trafienia. Blisko celu, po dośrodkowaniu z lewej strony, był wprowadzony wcześniej Damian Noga. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. W drugiej części po żółtej kartce otrzymali również Kamil Łoś i Marcin Kawecki. Drużyna GKS-u w pełni zasłużenie sięgnęła po cenne 3 punkty, które oddaliły ją na tyle od strefy spadkowej. Gospodarze nie powieli błędu Wesołej z rundy jesiennej, która mając rywala na łopatkach sama wyciągnęła do niego rękę. Nasza drużyna, dzięki wygranej Dubiecka w Medyce, utrzymała 3. pozycję w ligowej tabeli.

19. kolejka: Wesoła - Wiar Krówniki 2:2 (0:0); Demski (73'), Jaroch (92') - Kowalski (67', 82')
Wesoła: Mazur - Zięba, Andrejko, Łoś, Chmiel (Baran) - Jaroch, Łuc P., Wach, Dybisz (Łuc J.) - Demski, Hołub
Wiar: Kalityński - Rostecki, Pudysz, Herda, Kowalski Ł. (Steć) - Kowalski G., Nycz, Zagaja (Buć), Osypanko (Piżyński) - Gaca (Cebeńko), Mirek

W niedzielę 12. kwietnia Wesoła Zadąbrowie zremisowała z wiceliderem przemyskiej A klasy - Wiarem Krówniki. Mecz, podobnie jak spotkanie w rundzie jesiennej, zakończył się wynikiem 2:2. Emocje zaczęły się w 67. minucie po pierwszym golu dla Wiaru. Wesoła dwukrotnie odrabiała straty. Najpierw na trafienie Grzegorza Kowalskiego odpowiedział Konrad Demski. Następnie, po kolejnej bramce Kowalskiego do remisu doprowadził Radosław Jaroch, strzelając gola w doliczonym czasie gry. W spotkaniu z Wiarem nie zagrali: Włodzimierz Frantyk (wyjazd), Mateusz Słowik (?), Damian Noga (praca) oraz Sebastian Gerczak (wyjazd). Początek meczu należał do zawodników Wesołej. Już w pierwszej akcji groźny strzał z dystansu oddał Radosław Jaroch. W kolejnych minutach więcej z gry mieli grający z wiatrem goście, choć samych sytuacji było niewiele. Wesoła próbowała strzałami z dystansu Konrada Demskiego. Blisko bramki był również Kamil Hołub. Napastnik Wesołej nie zdołał jednak przeciąć strzału Jarocha. Druga połowa ponownie rozpoczęła się od niezłej sytuacji gospodarzy. Kamil Hołub nie przeciął jednak ponownie dośrodkowania Demskiego. Drużyna z Krównik odpowiedziała groźnym strzałem z rzutu wolnego. Z piłką odbitą od muru z trudem poradził sobie Jacek Mazur. Bliżej trafienia po rzucie rożnym był Artur Rostecki. Grający trener gości nie wykorzystał jednak sytuacyjnej piłki, przenosząc ją nad poprzeczką. W 67. minucie rozpoczęły się większe emocje. Dobre dośrodkowanie z lewej strony boiska otrzymał niepilnowany Grzegorz Kowalski i strzałem głową przy słupku nie dał szans Mazurowi. Wesoła odpowiedziała 6 minut później, po akcji z kontrataku. Piłkę na prawym skrzydle otrzymał Hołub, po czym podał ją do środka do Demskiego. Napastnik Wesołej mocnym strzałem z pierwszej piłki nie dał szans Kalityńskiemu, zdobywając swoją pierwszą bramkę w rundzie wiosennej. Drużyna z Krównik odzyskała prowadzenie w 82. minucie. Lewym skrzydłem łatwo przedarł się zawodnik gości, wykładając piłkę do Kowalskiego. Ten, mierzonym strzałem w kierunku otrzymanego podania, ponownie pokonał Mazura. Wesoła rzuciła się do kolejnych ataków, spychając gości do defensywy. Wyrównująca bramka była kwestią czasu. Najpierw po podaniu od Rafała Wacha zbyt lekko uderzał Jaroch. Pierwszy z nich, po podaniu od Hołuba, również nie zdołał pokonać bramkarza gości. W ostatniej akcji meczu piłkę na środku boiska wywalczył Demski, zgrywając ją głową na lewe skrzydło. Tam z obrońcą Wiaru poradził sobie Wach, dogrywając mocną piłkę na 5. metr. Z interwencją przed własną bramką nie poradził sobie kolejny z defensorów Wiaru, co skrzętnie wykorzystał Jaroch, pakując piłkę do bramki. Mecz, dość szczęśliwie dla Wesołej, zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów. Najbardziej z takiego rezultatu ucieszyli się zapewne liderzy z Leszna, którzy zwiększyli przewagę nad drugim Wiarem do 7. punktów i trzecią w tabeli Wesołą do 11. punktów.

20. kolejka: San Hureczko - Wesoła 0:2; Wach (40'), Hołub (59')
San: Paczkowski - Drapała, Błażkowski, Szczęsny, Gibczyński - Habaj, Marciniak, Małek (Ślimak), Krajewski - Tomaszewski, Fedak
Wesoła: Mazur - Andrejko, Łoś, Chmiel (Słowik) - Jaroch, Łuc P., Frantyk (Łuc J.), Dybisz (Noga), Wach - Hołub, Demski (Baran)

W niedzielę 19. kwietnia Wesoła Zadąbrowie wygrała na boisku w Hureczku z tamtejszym Sanem. Bramki dla naszej drużyny, po akcjach z kontrataku, strzelali Rafał Wach oraz Kamil Hołub. Historyczne zwycięstwo w Hureczku umocniło nasz zespół w ligowej czołówce. W kadrze naszej drużyny zabrakło tym razem Pawła Zięby (wyjazd). W pierwszej połowie zawodnicy Sanu, na czele z Mariuszem Habajem, próbowali rozgrywać piłkę w środku pola. Kilkakrotnie, po stracie piłki, narażali się na kontry Wesołej. Po jednej z nich przed szansą na zdobycie bramki stanął Rafał Wach, lecz jego strzał okazał się zbyt lekki. Sytuacje te powtarzały się kilkakrotnie. Ciągle jednak brakowało dokładności ostatniego podania, bądź strzały zawodników Wesołej blokowali obrońcy. Dwukrotnie też nasi zawodnicy tracili świetne okazje po minimalnych spalonych. Tak było po akcji Radka Jarocha prawą stroną i spalonym Hołuba oraz po akcji lewą stroną Konrada Demskiego i spalonym Wacha. Zawodnicy z Hureczka próbowali zbliżyć się pod naszą bramkę krótkimi podaniami w środku boiska. Ich akcje często przerywane były faulami tuż przed polem karnym. Z groźniejszymi uderzeniami po rzutach wolnych bez problemu radził sobie Jacek Mazur. Gospodarze próbowali również akcji skrzydłami, po których groźne strzały oddawali Sebastian Marciniak i Arkadiusz Fedak. Blisko trafienia był zwłaszcza drugi z nich, przegrywając pojedynek sam na sam z Mazurem. W 40. minucie zawodnicy Wesołej odpowiedzieli kolejną kontrą. Do piłki na środku boiska doszedł Wach i uruchomił na prawym skrzydle Hołuba. Ten zgrał piłkę przed szesnastkę do Jarocha, który podaniem w tempo obsłużył nadbiegającego Wacha. Grający trener Wesołej w pojedynku sam na sam posłał piłkę do siatki. Druga połowa miała podobny przebieg do pierwszej. Zawodnicy Sanu rozgrywali piłkę, choć zwłaszcza po drugiej bramce czynili to już bardzo niedokładnie. Wesoła ograniczała się do akcji z kontrataku i tak też strzeliła drugiego gola. Tym razem piłkę na prawym skrzydle otrzymał Włodzimierz Frantyk i w pełnym biegu zagrał do Hołuba. Ten zabrał się z piłką w pole karne i bez problemów pokonał Paczkowskiego. Kwadrans przed końcem meczu lekko kontuzjowanego Demskiego zmienił Piotr Baran, wzmacniając linię obrony. Zawodnicy Sanu raz po raz wstrzeliwali piłkę w nasze pole karne. Defensywa Wesołej nie dała się jednak zaskoczyć. Na uwagę zasługuje jedynie groźny strzał z dystansu Fedaka, po którym świetną interwencją popisał się Mazur. Wesoła odpowiadała szybkimi kontrami Frantyka, Hołuba i Wacha. Podobnie jak w pierwszej połowie brakowało dokładności, bądź akcję faulami przerywali obrońcy Sanu. Szanse Hołuba na pojedynek sam na sam dwukrotnie przerwał Marcin Drapała. W pierwszej sytuacji głową przeciął podanie Pawła Łuca, a w drugiej ratował się ręką, za co ukarany został żółtą kartką. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Mecz z bezpośrednim rywalem o czołowe miejsca w lidze zakończył się zasłużonym zwycięstwem Wesołej.

21. kolejka: Wesoła - Orzeł Torki 1:2; Łuc P. (84') -  Kisielewski (25'), Svatyy (55')
Wesoła: Mazur - Chmiel, Łoś (Gerczak), Słowik - Jaroch (Noga), Łuc P., Frantyk, Dybisz (Baran), Wach (Łuc J.) - Hołub, Demski
Orzeł: Krasnopolskyy - Wiątek, Wujek, Mroziński, Pruchnicki - Kisielewski, Danielak, Kot, Struś, Koptyński - Svatyy (Kowal)

W środę 22. kwietnia Wesoła Zadąbrowie przegrała na własnym boisku z Orłem Torki. Bramki dla gości strzelali Radosław Kisielewski (25') i Yuriy Svatyy (55'). Od 67. minuty, po czerwonej kartce dla Piotra Barana, nasza drużyna grała w dziesiątkę. W 84. minucie kontaktową bramkę dla Wesołej strzelił Paweł Łuc. W meczu z Torkami nie zagrali: Łukasz Andrejko (praca) i Paweł Zięba (?). Porażka zepchnęła naszą drużynę na 4. miejsce w ligowej tabeli. W pierwszej połowie lepiej radzili sobie goście z Torek. Za sprawą Kota i Danielaka osiągnęli zdecydowaną przewagę w środku pola, raz po raz uruchamiając szybkiego napastnika Yuriy Svatyy. Ten jednak często znajdował się na minimalnym spalonym. W 25. minucie z górną piłką wstrzeloną w nasze pole karne nie poradził sobie Dariusz Chmiel, co wykorzystał Radosław Kisielewski uderzając tuż przy słupku. Wesoła próbowała głównie lewym skrzydłem i akcjami Rafała Wacha. Ciągle jednak brakowało dokładności ostatniego podania, bądź wsparcia w polu karnym. Swoją akcją na prawej stronie miał również Włodzimierz Frantyk. Jego strzał powędrował jednak w boczną siatkę. Obie drużyny domagały się również podyktowania rzutu karnego po zagraniu piłki ręką. Chwilę przed przerwą z dwójką obrońców Wesołej z łatwością poradził sobie Svatyy i ruszył w stronę bramki Mazura. Próba wymuszenia rzutu karnego zakończyła się dla niego żółtą kartką. Drugą połowę lepiej rozpoczęli zawodnicy Wesołej, spychając gości na własną połowę. Ci ograniczali się głównie do akcji z kontrataku i zagrywania długich piłek. Jedna z nich już w 50 minucie przyniosła im drugą bramkę. Piłka po błędzie Chmiela trafiła do ukraińskiego napastnika z Torek, który w sytuacji sam na sam podwyższył na 2:0. Wraz z kolejnymi minutami Wesoła osiągała coraz większą przewagę. Goście ograniczali się do bronienia korzystnego wyniku, wyprowadzając pojedyncze kontry. Jedną z nich w 67. minucie przerwał stoper Wesołej. Przy próbie wyprowadzenia piłki uprzedzony został przez napastnika z Torek (możliwe wejście "nakładką"). Yuriy Svatyy po raz kolejny ruszył w stronę naszej bramki i tuż przed szesnastką sfaulowany został przez Piotra Barana. Obrońca Wesołej ukarany został czerwoną kartką i opuścił boisko. Murawę z kontuzją opuścił także sam poszkodowany. Z rzutu wolnego niezłym strzałem nad murem popisał się Andrzej Kot. Równie dobrą interwencją popisał się jednak Mazur, ratując Wesołą przed stratą trzeciej bramki. Grający z kontuzją Konrad Demski z przymusu cofnięty został do formacji obronnej. Od tego momentu, mimo gry w osłabieniu, gra toczyła się tylko na połowie gości. Kontaktowa bramka nadeszła jednak dopiero w 84. minucie. Piłkę na prawym skrzydle otrzymał Frantyk, zagrywając do wprowadzonego wcześniej Damiana Nogi. Ten wypatrzył w polu karnym Pawła Łuca, który po otrzymaniu piłki minął obrońców i posłał piłkę do siatki. Pomocnik Wesołej zdobył w ten sposób swoją pierwszą bramkę dla naszego zespołu. Wesoła rzuciła się do kolejnych ataków, uruchamiając głównie Hołuba, Frantyka, czy wprowadzonego wcześniej Jacka Łuca. Do końca meczu goście umiejętnie rozbijali kolejne ataki, odnosząc zasłużone zwycięstwo. W ten sposób wskoczyli na 5. miejsce w ligowej tabeli, tracąc do naszego zespołu już tylko 2 punkty.

22. kolejka: Biało-Czerwoni - Wesoła 3:0 (1:0); Trojnar (8', 45'), Mikłasz (58')
Biało-Czerwoni: Lorenowicz - Wielgosz, Lonc, Majcher, Lorynowicz - Marcuch, Mikłasz, Cyran (Malinowski), Radwański, Stasiła (Strójwąs) - Trojnar (Kuźniar)
Wesoła: Mazur - Zięba, Andrejko (Gerczak), Łoś - Jaroch (Chmiel), Łuc P., Frantyk, Łuc J., Dybisz - Hołub, Demski (Noga)

W niedzielę 26. kwietnia Wesoła Zadąbrowie przegrała w derbach Gminy Orły z drużyną Biało-Czerwonych Kaszyce. Już do przerwy gospodarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie za sprawą Pawła Trojnara. Chwilę po rozpoczęciu drugiej części meczu wynik podwyższył grający trener Kaszyc Jacek Mikłasz. Wesoła zagrała bez Rafała Wacha (kontuzja), Mateusza Słowika (wyjazd) i Piotra Barana (pauza za czerwoną kartkę). Porażka zepchnęła naszą drużynę na 5. miejsce w ligowej tabeli. Już początek meczu zwiastował jego dalszy przebieg. Biało-Czerwoni pozwolili naszej drużynie na swobodne rozgrywanie piłki od tyłu, czekając na błędy i akcje z kontry. Tak już w 7. minucie padła pierwsza bramka. Piłka po naszej stracie powędrowała na lewe skrzydło, gdzie z Kamilem Łosiem poradził sobie zawodnik gospodarzy, wrzucając ją wprost na głowę niepilnowanego Pawła Trojnara. Wesoła próbowała od razu odrobić straty. Najbliżej trafienia już w 20. minucie był Konrad Demski, a jego strzał głową po rzucie rożnym trafił w słupek bramki Lorenowicza. Swoją szansę miał również Patryk Dybisz, lecz jego uderzenie w porę zblokowali obrońcy. Gospodarze odpowiedzieli mocnym uderzeniem Trojnara, z którym poradził sobie Jacek Mazur. Gdy do przerwy zanosiło się na jednobramkowe prowadzenie Biało-Czerwonych błąd popełnił Paweł Zięba, oddając piłkę Trojnarowi, który w sytuacji sam na sam bez problemu pokonał Mazura. W przerwie meczu kontuzjowanego Demskiego zastąpił Damian Noga. Druga część spotkania rozpoczęła się od kolejnej bramki dla Kaszyc. Akcję gospodarzy w naszej szesnastce przerwał Paweł Łuc, wybijając piłkę do środka. Tam zupełnie bez opieki znalazł się grający trener Kaszyc i po rykoszecie umieścił piłkę w naszej bramce. Chwilę później boisko opuścił Radosław Jaroch, a w jego miejsce wszedł Dariusz Chmiel. W dalszej części meczu gospodarze umiejętnie zabezpieczyli dostęp do własnej bramki. Zasieki Biało-Czerwonych próbowali rozerwać Włodzimierz Frantyk na spółkę z Pawłem Łucem. Z przodu brakowało jednak elementu zaskoczenia. Swoje akcje mieli co prawda Kamil Hołub czy Włodek Frantyk, jednak nie potrafili pokonać Lorenowicza, lub podać do lepiej ustawionych kolegów. W ostatnich 12. minutach kontuzjowanego Łukasza Andrejko zastąpił Sebastian Gerczak. Wesoła atakowała już jednak bez większego pomysłu i nie potrafiła strzelić honorowej bramki. Grający z większą wolą walki zawodnicy z Kaszyc sięgnęli po zasłużone 3 punkty, które podniosły ją nieco w bardzo szerokiej strefie spadkowej.

23. kolejka: Jawor Nehrybka - Wesoła 3:4; Mkrtchyan (3'), Pyrih (36'), Marmura (68') - Hołub (24'), P. Łuc (49'), Frantyk (52', 61')
Jawor: Liput - Andruszewski, Chrapek, Ciaban (46' Bartnik), Kuryliak, Kuryś (68' Chmiel), Mkrtchyan (63' Marmura), Pyrih, Semko, Szczerbicki, Tomashevskyy
Wesoła: Mazur - Zięba, Chmiel, Łoś, Słowik - Łuc P., Frantyk, Łuc J., Noga (Gerczak) - Dybisz, Hołub

W niedzielę 3. maja Wesoła Zadąbrowie wygrała na boisku w Nehrybce z tamtejszym Jaworem. Gospodarze prowadzili już od 3 minuty po bramce Vazgena Mkrtchyana. Wesoła wyrównała w 24. minucie za sprawą Kamila Hołuba. Do przerwy ponownie prowadziła jednak drużyna z Nehrybki, a bramkę zdobył Volodymyr Pyrih. W drugiej części spotkania Wesoła ruszyła do odrabiania strat i już w 61. minucie prowadziła 4:2. Kolejne trafienia zanotowali Paweł Łuc i Włodzimierz Frantyk (x2). Gospodarze do końca meczu walczyli o korzystny wynik, lecz stać ich było jedynie na bramkę Pawła Marmury. Nasza drużyna zagrała w Nehrybce bez Radosława Jarocha (wesele), Piotra Barana (cz. kartka) oraz Konrada Demskiego, Rafała Wacha i Łukasza Andrejko (wszyscy trzej kontuzje). Zwycięstwo umocniło Wesołą w pierwszej piątce ligowej tabeli. Początek meczu należał do drużyny z Nehrybki, która zaskoczyła Wesołą wysokim pressingiem. Już w 3. minucie gospodarze zamienili osiągniętą przewagę na pierwszą bramkę. Piłka po rzucie wolnym z lewej strony boiska wpadła pod nogi Mkrtchyana, który lekkim strzałem umieścił ją w bramce. Podopieczni trenera Andruszewskiego próbowali pójść za ciosem. Mimo dwóch doskonałych sytuacji (w tym groźny strzał pod poprzeczkę) nie potrafili podwyższyć wyniku. Bramkę mogła zdobyć również Wesoła. Zawodnicy z Zadąbrowia dwukrotnie próbowali pokonać występującego w bramce Macieja Liputa - nominalnego "gracza z pola". Nie udało się to jednak ani Hołubowi po podaniu od Dybisza, ani Frantykowi po podaniu od Jacka Łuca. Szczęście uśmiechnęło się do Wesołej dopiero w 24. minucie. Tym razem błąd w bramce popełnił Liput i po strzale Hołuba praktycznie sam umieścił piłkę w sieci. Gdy Wesoła zaczynała odzyskiwać kontrolę nad meczem, kolejny błąd popełniła nasza defensywa. Volodymyr Pyrih przedostał się z piłką w nasze pole karne i ładnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Jacka Mazura. Pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym prowadzeniem Jaworu. Wesoła wyszła na drugą połowę z zamiarem odrabiania strat. Bliżej kolejnej bramki byli jednak już w pierwszej akcji zawodnicy z Nehrybki. Naciskany przed napastnika Dariusz Chmiel zdecydował się na zagranie do własnego bramkarza. Uczynił to jednak zbyt lekko, stwarzając sytuację sam na sam z Mazurem. Napastnik Jaworu, szczęśliwie dla nas, trafił wprost w Mazura, marnując 100% okazję. W 49. minucie sygnał do ataku dał Włodzimierz Frantyk i po rajdzie prawą stroną boiska dośrodkował na dalszy słupek. Tam znalazł się Paweł Łuc i trafieniem głową doprowadził do remisu. Już 3 minuty później bramkę na 3:2 strzelił Frantyk. Akcję prawą stroną przeprowadził Jacek Łuc, wrzucając w pole karne do Damiana Nogi. Piłkę przed własne pole karne wybił Liput, po czym nadział się na mocne uderzenie Frantyka. Wraz z kolejnymi minutami drużyna z Nehrybki opadała z sił, narażając się na kolejne akcje Wesołej. W 61. minucie Wesoła prowadziła już 4:2. Rzut wolny z okolic 40. metra, ładnym trafieniem, na bramkę zamienił Frantyk. Gdy wynik meczu wydawał się przesądzony w 68. minucie Wesoła po raz kolejny wyciągnęła rękę do gospodarzy. Na prawej stronie Mateusza Słowika minął pomocnik Jaworu i podał do środka do Pawła Marmury, który bez problemu trafił do siatki. Chwilę później nasza drużyna mogła strzelić piątą bramkę. Przed własnym polem karnym nieporadnie interweniował bramkarz Nehrybki, wybijając piłkę wprost pod nogi Pawła Łuca. Ten momentalnie uderzył w stronę pustej bramki, gdzie w ostatniej chwili znalazł się wracający bramkarz. Do końca meczu drużyna z Nehrybki szukała wyrównania, ograniczając nas do akcji z kontrataku. Najbliżej wyrównującego trafienia był sam trener Jaworu, lecz jego strzał głową w sporej odległości minął naszą bramkę. W ostatniej akcji meczu przed swoja szansą stanął Dybisz, lecz jego strzał w porę zablokowali obrońcy. Zwycięstwo z najsłabszą drużyną ligi, umocniło nasz zespół w pierwszej piątce tabeli i pozwoliło na zwiększenie przewagi nad kolejnymi zespołami do 5 punktów.

24. kolejka: Wesoła - Żurawianka Żurawica 4:1 (3:0); Frantyk (9'), Demski (18', 47'), Hołub (43') - Sidor (60')
Wesoła: Mazur - Zięba, Chmiel (Baran), Łoś, Słowik - Łuc P., Frantyk, Łuc J., Dybisz - Hołub, Demski (Wach)
Żurawianka: Pstrąg (Żywczak) - Stelmach, Bąk (Stachura), Kowal, Mazur - Kohut, Harłacz, Sobejko (Solski), Kucharski, Bajwoluk (Wrona), Sidor

W niedzielę 10. maja Wesoła Zadąbrowie pokonała na własnym boisku walczącą o utrzymanie Żurawiankę Żurawica. W pierwszych 45. minutach bramki dla naszej drużyny strzelali Włodzimierz Frantyk, Konrad Demski i Kamil Hołub. Na początku drugiej połowy do siatki rywali ponownie trafił Demski. Gości stać było jedynie na honorowe trafienie autorstwa Krzysztofa Sidora. Nasza drużyna zagrała bez Łukasza Andrejko (kontuzja), Damiana Nogi (praca), Sebastiana Gerczaka (?) oraz Radka Jarocha, który z powodu wyjazdu nie zagra już prawdopodobnie w tym sezonie. Zwycięstwo pozwoliło piątej w tabeli Wesołej w zwiększeniu przewagi nad grupą pościgową do 8. punktów. Żurawianka spadła natomiast na przedostatnią pozycję i w pozostałych 6. kolejkach kontynuować będzie walkę o swój A-klasowy byt. Spotkanie od pierwszych minut należało do zawodników z Zadąbrowia. Już w 9. minucie na strzał z 16. metra zdecydował się Włodzimierz Frantyk, z czym nie poradził sobie występujący w bramce Maciej Pstrąg. Chwilę później boisko z kontuzją opuścił doświadczony Jerzy Sobejko, a w jego miejsce zameldował się były gracz Wesołej - Jarosław Solski. Wesoła próbowała pójść za ciosem i coraz częściej gościła pod bramką Żurawianki. Wynik meczu powinien podwyższyć Kamil Hołub, jednak zbyt długo zwlekał z decyzją o strzale, bądź podaniu do Jacka Łuca. Napastnik Wesołej zrehabilitował się już w 18. minucie posyłając prostopadłe podanie do Konrada Demskiego. Ten minął bramkarza i posłał piłkę do pustej bramki. Po drugim trafieniu dla Wesołej do głosu zaczęli dochodzić goście. Groźne były zwłaszcza 2 rzuty wolne, wykonywane kolejno przez Macieja Bąka i Krzysztofa Sidora. Więcej działo się jednak nadal pod bramką Pstrąga. Tam przed kolejną szansą stanął Hołub, lecz w sytuacji sam na sam, zdecydował się na drybling zakończony niepowodzeniem. Blisko był także Frantyk, a jego kolejny strzał z dystansu ostemplował poprzeczkę. Wybita piłka ponownie trafiła przed "szesnastkę", gdzie tym razem uderzał Demski, a interwencją popisał się Pstrąg. W 43. minucie po ładnej wymianie Frantyka z Hołubem w sytuacji sam na sam znalazł się drugi z nich. Napastnik Wesołej uderzył tuż przy "krótkim" słupku, zapisując na swoim koncie 20. bramkę w sezonie. Chwilę później środkiem pola ruszył Paweł Łuc i po ładnej wymianie piłki uderzył w kierunki bramki. Strzał odbił się jednak od interweniującego obrońcy. Druga połowa była już bardziej wyrównana. Wesoła szybko strzeliła czwartą bramkę i nieco spuściła z tonu. Bramkę na 4:0 ponownie strzelił Demski, wykańczając akcję prawym skrzydłem Pawła Łuca. Chwilę później napastnik Wesołej mógł strzelić po raz kolejny. Tym razem nie wykorzystał jednak świetnego podania od Hołuba. W 60. minucie Żurawianka strzeliła kontaktowego gola i nieco nabrała ochoty do odrabiania strat. Po dośrodkowaniu z prawej strony i błędzie Jacka Mazura do piłki doszedł Sidor i strzałem głową umieścił ją w bramce. Chwilę później na boisku pojawił się wracający po kontuzji Rafał Wach i w przeciągu kilku minut przeprowadził dwie groźne akcje. Blisko trafienia był zwłaszcza Patryk Dybisz, lecz jego strzał, do niemal pustej bramki, o centymetry minął dalszy słupek. W końcówce meczu niewielką przewagę osiągnęli goście z Żurawicy. Stworzyli sobie nawet kilka niezłych okazji. Dwukrotnie po strzałach głową Bąka interweniował Mazur. Bramkarz Wesołej obronił także strzał z dystansu Kamila Mazura. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Nasza drużyna wygrała w pełni zasłużenie i przełamała niemoc w meczach z Żurawicą.

25. kolejka: Pogórze Dubiecko - Wesoła 2:1 (1:0); Szybiak (42'), Kijanka (48') - Łuc J. (70')
Pogórze: Bielec - Baran, Błahut, Bury, Gierczak, Kaczmarz (90' Głowacz), Kamiński, Kijanka, Pinda, Sarnicki (79' Pilch), Szybiak
Wesoła: Mazur - Demski, Chmiel, Łoś, Słowik - Frantyk, Łuc P., Łuc J., Baran - Hołub, Dybisz

W niedzielę 17. maja Wesoła Zadąbrowie przegrała wyjazdowy mecz z Pogórzem Dubiecko. Bramki dla gospodarzy, tuż przed przerwą i zaraz po niej, strzelali Wojciech Szybiak i Paweł Kijanka. Zaraz po stracie drugiej bramki boisko z kontuzją opuścił Konrad Demski, któremu pomocy udzielili ratownicy pogotowia. Całą drugą połowę zawodnicy Wesołej, ze względu na brak graczy rezerwowych, grali w dziesiątkę. W dalszym ciągu toczyli jednak wyrównany pojedynek, strzelając kontaktową bramkę. Autorem trafienia został Jacek Łuc, zapisując na swoim koncie pierwszego gola w barwach Wesołej.  Nasza drużyna wystąpiła w Dubiecku bez grającego trenera Rafała Wacha (wyjazd), a także Pawła Zięby (wyjazd), Łukasza Andrejko (kontuzja), Radosława Jarocha (praca), Damiana Nogi (choroba) i Sebastiana Gerczaka (choroba). Porażka nie zmieniła naszego miejsca w tabeli. Zespół Pogórza awansował z kolei o 2. lokaty, oddalając się znacznie od strefy spadkowej.

26. kolejka: Wesoła - LKS Ujkowice 3:2; Frantyk (26'), Hołub (49', 62') - Kwiatkowski (56'), Dacko (68')
Wesoła: Mazur - Demski, Jaroch, Łoś (Zięba), Baran - Łuc P., Frantyk, Łuc J. (Noga), Wach - Dybisz, Hołub
LKS Ujkowice: Mossur - Buczek (46' Kwiatkowski), Dacko, Dunaj, Kalinowski, Krucan, Mazur, Stachura K. I, Stachura K. II, Talanov, Włoch

W niedzielę 24. maja Wesoła Zadąbrowie pokonała na własnym boisku rewelację rundy wiosennej - LKS Ujkowice. Wynik meczu ładnym strzałem z dystansu otworzył Włodzimierz Frantyk. Na początku drugiej połowy na 2:0 podwyższył Kamil Hołub. Goście dwukrotnie próbowali odrabiać straty. Najpierw kontaktową bramkę strzelił Krystian Kwiatkowski. Następnie, po kolejnej bramce Hołuba, do siatki trafił Piotr Dacko. W meczu z Ujkowicami nie zagrali: Łukasz Andrejko (kontuzja), Dariusz Chmiel (choroba) oraz Mateusz Słowik (obecny na trybunach). Zwycięstwo przesunęło Wesołą na 4. miejsce w ligowej tabeli. Spotkanie w Zadąbrowiu z pewnością mogło podobać się kibicom. Obie drużyny, mając niewiele do stracenia, skupiły się na grze ofensywnej. Stąd też ogrom sytuacji podbramkowych, głównie pod bramką Ujkowic. Pierwsi zaatakowali gracze z Zadąbrowia. Na lewej stronie boiska z obrońcą gości poradził sobie Rafał Wach i wyłożył piłkę do Włodka Frantyka. Piłka pechowo odbiła się jednak od nierównej murawy, utrudniając strzał pomocnikowi Wesołej. Ten próbował chwilę później, lecz strzał z szesnastki w porę zablokował obrońca. W 26. minucie piłka od Patryka Dybisza ponownie trafiła pod nogi Frantyka. Ten, po ładnym zwodzie na prawą nogę, uderzył z szesnastego metra w samo okienko bramki Mossura. Swoich okazji szukał również Kamil Hołub. W jednej z nich, wychodząc na czystą pozycję, został sfaulowany tuż przed polem karnym. Blisko trafienia był również po kolejnej akcji z Wachem i dośrodkowaniu Frantyka z rzutu rożnego. Tym elementem Wesoła także próbowała zaskoczyć rywali. Najpierw po rozegraniu rożnego i strzale Hołuba niewiele zabrakło Jackowi Łucowi, aby przeciąć piłkę. Następnie po kolejnym rozegraniu rożnego przed szansą stanął Demski, ale z jego strzałem poradził sobie bramkarz. Goście atakowali głównie uruchamiając swojego kapitana Krystiana Stachurę. Na niewiele pozwalali mu jednak stoperzy Wesołej. Najbliżej trafienia zawodnicy z Ujkowic byli bodajże po strzale głową, z którym bez problemów poradził sobie Jacek Mazur. Co ciekawe, w drugiej części meczu sytuacji podbramkowych i tych stuprocentowych było jeszcze więcej. Zaraz na początku na 2:0 podwyższył Kamil Hołub. Najpierw rozegrał piłkę z Rafałem Wachem i w sytuacji sam na sam bez problemu pokonał bramkarza. W 56. minucie, po błędzie Konrada Demskiego, goście strzelili kontaktową bramkę. Sytuację sam na sam wykorzystał, wprowadzony po przerwie, Krystian Kwiatkowski. Wesoła odzyskała dwubramkową przewagę już w 62. minucie, po typowej akcji z wejściem do pustej bramki. Frantyk posłał piłkę na wolne pole do Wacha, a ten będąc oko w oko z bramkarzem podał do Hołuba, który umieścił futbolówkę w pustej bramce. W kolejnych minutach nadal przeważała Wesoła, stwarzając mnóstwo sytuacji. Po jednej z nich, po wycofaniu piłki przez Wacha, w słupek uderzał Hołub. Blisko trafienia, po rzucie rożnym wykonywanym przez Frantyka, był także Radosław Jaroch, a jego strzał o centymetry minął słupek bramki. Prowadzenie Wesołej, dość nieoczekiwanie, stopniało w 68. minucie. Lewą stroną boiska, dość szczęśliwie, przedarł się zawodnik gości, podając do Piotra Dacko, który po rękach Mazura umieścił piłkę w bramce. Drużyna z Ujkowic próbowała pójść za ciosem. Najbliżej była po składnej akcji z kontry i nieudanej przewrotce Krystiana Stachury. Z dystansu uderzał również inny gracz gości, lecz piłka minimalnie minęła słupek. Wesoła nie ustawała jednak w swoich atakach, po których kolejne gole wisiały na włosku. Po akcji Wacha lewą stroną boiska i wycofaniu piłki w poprzeczkę uderzał Frantyk. Ten przeprowadził również podobną akcję na prawym skrzydle, a w bramkarza uderzał Dybisz. Chwilę później Patryk stanął przed kolejną szansą, lecz tym razem trafił w obrońcę. Groźnie z dystansu uderzali również Paweł Łuc i Rafał Wach. Blisko było także w zamieszaniu w polu karnym. Najpierw piłkę do Hołuba wycofywał Jacek Łuc, ale napastnik Wesołej uderzał ponad poprzeczką. Z ostrego kąta strzelał także Frantyk, ale bramkarz nie dał się zaskoczyć. Swoją okazję miał również, wprowadzony wcześniej, Damian Noga. Pomocnik Wesołej otrzymał piłkę na prawej stronie i po wejściu w szesnastkę strzelił mocno obok bramki. Od 85. minuty nasza drużyna grała w dziesiątkę. Schodzący do zmiany Konrad Demski, za celowe opóźnianie gry, ukarany został drugą żółtą kartką. Goście nie mieli już jednak okazji do strzelenia wyrównującej bramki. Mecz zakończył się sprawiedliwym zwycięstwem Wesołej, choć samych bramek powinno być zdecydowanie więcej.

27. kolejka: Unia Fredropol - Wesoła 2:4 (0:3); Duński (82', 87') - Wach (1'), Hołub (13' k., 50'), Frantyk (14')
Unia: Milanik - Wasyłeczko, Letki, Śikoń, Kopeć - Nienadowski, Kłyż, Jasiewicz, Wasylik (Bal) - Duński, Bem
Wesoła: Mazur - Chmiel, Baran, Dybisz, Łuc J. (Słowik) - Łuc P., Frantyk, Noga, Wach - Gerczak (Łoś), Hołub

W ostatnią niedzielę maja Wesoła Zadąbrowie pokonała w meczu wyjazdowym Unię Fredropol. Strzelanie już w 1. minucie rozpoczął Rafał Wach. Kolejne bramki już w 13. i 14. minucie dołożyli Kamil Hołub (rzut karny) i Włodzimierz Frantyk. Na początku drugiej połowy na 4:0 podwyższył Hołub. Gospodarze, po pretensjach w stronę sędziów, kończyli mecz w dziewiątkę. Mimo osłabienia potrafili dwukrotnie, za sprawą Pawła Duńskiego, trafić do naszej bramki. W spotkaniu z Fredropolem nie zagrali: Łukasz Andrejko (wesele), Paweł Zięba (sprawy rodzinne), Radosław Jaroch (praca) i Konrad Demski (pauza za żółte kartki). Swój debiut w wyjściowym składzie zanotował natomiast Sebastian Gerczak. Po raz pierwszy na obronie zagrali również Patryk Dybisz i Jacek Łuc. Trzy punkty w meczu z Unią pozwoliły naszej drużynie na zniwelowanie strat do 3. w tabeli Medyki do 1. oczka oraz powiększenie przewagi nad 5. w tabeli Orłem Torki do 5. punktów. Wesoła zapewniła sobie również minimum 5. miejsce na finiszu rozgrywek (9 pkt. przewagi nad Fredropolem i Dubieckiem oraz lepszy bilans). Pierwszy występ Wesołej na nowym boisku w Fredropolu rozpoczął się idealnie dla naszej drużyny. Już w pierwszej akcji lewą stroną boiska, do prostopadłego podania Kamila Hołuba, ruszył Rafał Wach. Grający trener Wesołej wycofał piłkę do Damiana Nogi. Ten za daleko wysunął sobie piłkę, umożliwiając w ten sposób jej przejęcie przez Wacha, który minął jeszcze bramkarza i umieścił ją w bramce. Gospodarze widzieli w tej sytuacji pozycję spaloną, z czym nie zgodzili się jednak sędziowie. Już chwilę później Wesoła powinna strzelić drugiego gola. Podanie tuż przed bramką otrzymał Paweł Łuc i oddał niecelny strzał obok słupka. Swoją szansę miała także drużyna z Fredropola, trafiając w słupek po strzale Pawła Jasiewicza z 20. metra. W 13. minucie Wesoła ruszyła z kolejnym szybkim kontratakiem. Po wymianie podań między Hołubem a Frantykiem, drugi z nich został sfaulowany w polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał Kamil Hołub. Chwilę później gospodarze przegrywali już 0:3. Podanie Wasyłeczki do Nienadowskiego w środku boiska przeciął Wach, ruszając z szybką kontrą. Tuż przed bramką Milanika podał piłkę do środka do nadbiegających kolegów, gdzie ostatecznie znalazł się Włodek Frantyk, strzelając kolejnego gola. Wesoła miała jeszcze jedną niezłą okazję po kolejnej akcji Wacha lewą stroną boiska. Do podania wzdłuż bramki nie doszedł jednak w porę Damian Noga. Od momentu wysokiego prowadzenia Wesołej do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Na niewiele pozwalali im jednak obrońcy z Zadąbrowia, na czele z Piotrem Baranem. Większość strzałów z dystansu, oddawanych głównie przez Arkadiusza Bema, w znacznej odległości mijała naszą bramkę. Najwięcej kontrowersji wzbudziła sytuacja po rzucie rożnym z 25. minuty. Piłka zmierzająca do naszej bramki trafiła jeszcze w stojącego przy słupku Frantyka i całym obwodem przekroczyła linię bramkową. Pomocnik Wesołej szybko wybił jednak piłkę i sędziowie nie zaliczyli tego trafienia. Od tego momentu gospodarze nie hamowali się już ze swoimi opiniami na temat pracy arbitrów. O ile w pierwszej połowie sędzia główny przymykał na to oko, tak w drugiej części spotkania słusznie temperował ich zapędy. W przerwie meczu niedysponowanego Jacka Łuca zastąpił Mateusz Słowik. Druga połowa rozpoczęła się od kolejnej bramki dla Wesołej. Piłkę na 30. metrze opanował Sebastian Gerczak i zgrał ją do Hołuba. Ten w pełnym biegu minął jeszcze jednego obrońcę i wpakował piłkę do bramki. Gospodarze nie załamali się jednak i w dalszym ciągu szukali honorowej bramki. Blisko trafienia był niepilnowany Patryk Wasylik, który zdecydował się na nieudaną próbą przelobowania Jacka Mazura. W dalszym ciągu lepsze wrażenie sprawiali zawodnicy z Zadąbrowia. Rywale skupili się natomiast na podważaniu niemal każdej decyzji arbitra. Ten w 60. minucie stracił cierpliwość i wyrzucił z ławki rezerwowych trenera gospodarzy. Chwilę później, w miejsce Gerczaka, na boisku pojawił się wracający po chorobie Kamil Łoś. W 70. minucie za niesportowe zachowanie pod adresem arbitra czerwoną kartkę obejrzał obrońca Unii - Piotr Wasyłeczko. W międzyczasie Wesoła stworzyła sobie kilka sytuacji podbramkowych. Blisko trafienia był Frantyk, którego strzały w porę blokowali obrońcy. Lewą stroną w dalszym ciągu atakował Wach. Często powstrzymywany był jednak nieczystymi zagraniami, bądź jak w 80. minucie zagraniem piłki ręką przez Krzysztofa Letkiego. Ten nie zgodził się z przyznaniem żółtej kartki i po wyrażeniu swojej opinii także otrzymał czerwoną kartkę. Od tego momentu, mimo osłabień, gospodarze zaczęli już grać w piłkę. Kilkakrotnie stworzyli sobie idealne okazje na strzelenie bramki. Pojedynki sam na sam z Mazurem przegrywali kolejno Arkadiusz Bem (dwukrotnie) i Paweł Duński. Doświadczony napastnik Unii zrehabilitował się jednak w 82. i 87. minucie zdobywając dla swojej drużyny 2. bramki. Wesoła mogła strzelić jeszcze jednego gola jednak Wach, zamiast podawać do niepilnowanego Nogi, zdecydował się na niecelny strzał. Chwilę wcześniej w polu karnym w jednej akcji najpierw faulowany był Hołub, a następnie zawodnik gospodarzy zagrał piłkę ręką. Sędzia nie zdecydował się jednak na podyktowanie rzutu karnego. Drużyna z Zadąbrowia, mimo eksperymentalnego ustawienia, wygrała w pełni zasłużenie. W szóstym już starciu Wesołej z Unią po raz kolejny padło minimum 6 bramek.

28. kolejka: Wesoła - Fenix Leszno 0:2 (0:1), Zimoń (17'), Gołębiowski (87')
Wesoła: Mazur - Zięba, Chmiel, Łoś, Baran (Słowik) - Łuc P., Łuc J., Frantyk (Gerczak), Wach - Hołub, Demski
Fenix: Juszczyński - Żurawski, Baran, Fedak - Sedlaczek, Grodecki (78' Zimoń Paweł), Kuszaj, Rudnicki, Zimoń Piotr - Głuszko, Gołębiowski (88' Noga)

W niedzielę 7. czerwca Wesoła Zadąbrowie przegrała na własnym boisku z liderem przemyskiej A klasy - Fenixem Leszno. Zwycięskie bramki dla gości strzelali: Piotr Zimoń (17') i Mateusz Gołębiowski (87'). Podopieczni trenera Ryniaka zapewnili sobie tym samym awans do klasy okręgowej. W spotkaniu z Lesznem nie zagrali: Radosław Jaroch (praca), Patryk Dybisz (wyjazd zagraniczny), Damian Noga (praca) i Łukasz Andrejko. Spotkanie lepiej rozpoczęli goście z Leszna. Brakowało im jednak dokładności ostatniego podania, a ze strzałami z dystansu bez problemów radził sobie Jacek Mazur. W 17. minucie prostopadłe podanie na prawo od Rudnickiego otrzymał Piotr Zimoń. Pomocnik Fenixa wykorzystał wolną przestrzeń w naszym polu karnym i z bliskiej odległości uderzył przy krótkim słupku, umieszczając piłkę w bramce po rękach Mazura. Wesoła próbowała odpowiedzieć akcją na lewej stronie boiska. Szybką kontrę wyprowadził Konrad Demski, podał do Rafała Wacha, a ten niedokładnie zagrał wzdłuż bramki do Hołuba. Chwilę później w zamieszaniu podbramkowym blisko trafienia był Jacek Łuc, jednak jego strzał w porę zablokował obrońca. Bliżej wyrównującej bramki był jednak Kamil Hołub, który po ograniu obrońcy przegrał pojedynek z bramkarzem. Obie drużyny próbowały również strzałów z rzutów wolnych. Do bramki nie trafili jednak ani Konrad Demski ani Łukasz Głuszko. W drugiej połowie było już więcej sytuacji stuprocentowych. W drużynie z Leszna najlepszą okazję, po indywidualnej akcji Głuszki, zmarnował Mateusz Gołębiowski. Pierwszy z nich ograł naszych obrońców i oddał piłkę swojemu koledze, aby ten dopełnił formalności. Gołębiowski z bliskiej odległości przeniósł jednak piłkę nad poprzeczką. Głuszko wypracował jeszcze jedną sytuację dla swojej drużyny. Po ograniu Mateusza Słowika w środku pola posłał prostopadłą piłkę po raz kolejny do Gołębiowskiego. Drugi z napastników Fenixa i tym razem się nie popisał, przegrywając pojedynek sam na sam z naszym bramkarzem. Goście mieli jeszcze jedną sytuację sam na sam, lecz znów swoimi umiejętnościami popisał się Mazur. Sporo pracy miał również bramkarz Fenixa - Damian Juszczyński. To dzięki niemu drużyna z Leszna zachowała czyste konto, a swoje szanse stracili P. Łuc, Wach, Hołub czy Demski. Pierwszy z nich próbował dwukrotnie. Najpierw po akcji z Demskim i Hołubem trafił wprost w bramkarza, a następnie po rękach Juszczyńskiego uderzył w słupek. Wach uderzał przy krótkim słupku z czym również poradził sobie bramkarz Fenixa. W innej akcji udało się minąć go w końcu Hołubowi, lecz lekki strzał w stronę pustej bramki wybił Żurawski. Swoją szansę miał również Demski, uderzając jednak tuż nad poprzeczką. W 87. minucie po kolejnej asyście Rudnickiego wynik meczu rozstrzygnął Gołębiowski, pakując piłkę do pustej bramki. Chwilę później groźnie z dystansu uderzał Rudnicki, a piłkę po jego strzale na słupek sparował Mazur. Goście popisali się w tym meczu lepszą skutecznością i dzięki temu sięgnęli po kolejne 3 punkty. Zwycięstwo w Zadąbrowiu, przy porażce Krównik z Batyczami, zapewniło im awans do klasy okręgowej. Historia zatoczyła koło. Niespełna 2 lata temu to Wesoła, po zwycięstwie nad Fenixem 2:1, cieszyła się z podobnego awansu. Tym razem na boisku w Zadąbrowiu świętowali goście z Leszna.

29. kolejka: Fort Jaksmanice - Wesoła 0:7 (0:3); Jaroch (2'), Hołub (16', 18', 86'), Demski (46'), Wach (56'), Frantyk (71')
Fort: Wilma - Barszczak P., Barszczak K., Bufan, Czach, Czyżowski, Halendy (Wojciechowski), Koralewicz, Kurek, Mazur, Sitko
Wesoła: Mazur - Zięba, Jaroch, Łoś, Chmiel (Słowik) - Łuc P., Frantyk (Gerczak), Łuc J., Wach - Demski (Noga), Hołub

W niedzielę 14. czerwca Wesoła rozgromiła, w ostatnim wyjazdowym meczu tego sezonu, drużynę Fortu Jaksmanice. Wynik meczu już w 2. minucie otworzył Radosław Jaroch. Jeszcze w pierwszej połowie na listę strzelców dwukrotnie wpisał się Kamil Hołub. Zaraz po przerwie na 4:0 podwyższył Konrad Demski, a kolejne trafienia zanotowali Rafał Wach i Włodzimierz Frantyk. W 86. minucie wynik meczu ustalił Hołub, strzelając swoją 3. bramkę w meczu. W spotkaniu z Fortem nie zagrali: Łukasz Andrejko, Piotr Baran (kontuzja) oraz Patryk Dybisz (wyjazd zagraniczny). Zwycięstwo w Jaksmanicach zapewniło naszej drużynie minimum 4. miejsce na finiszu rozgrywek. Wesoła wyszła na prowadzenie już w 2. minucie. Piłka po rozegraniu rzutu rożnego trafiła przed szesnastkę do Demskiego. Ten uderzył niezbyt dokładnie, trafiając stojącego na 7. metrze Jarocha. Pomocnik Wesołej wykorzystał prezent i mocnym uderzeniem wpakował piłkę do bramki. Nasza drużyna momentalnie osiągnęła przewagę na całym boisku wyprowadzając coraz groźniejsze akcje. W 13. minucie po szybkiej kontrze Hołuba i Frantyka z dystansu uderzał Demski, z czym poradził sobie bramkarz Fortu. W 15. minucie piłka dość szczęśliwa trafiła pod nogi Hołuba, a ten z bliskiej odległości podwyższył na 2:0. Już 2. minuty później Hołub strzelił kolejną bramkę, wykorzystując prostopadłe podanie Wacha. Napastnik Wesołej wymanewrował jeszcze dwóch obrońców i strzelił obok bezradnego Wilmy. W międzyczasie gospodarze przeprowadzili w końcu jedną składną akcję, po której ich zawodnik nie trafił w piłkę w naszym polu karnym. Więcej działo się jednak nadal w polu karnym Jaksmanic, gdzie Wesoła jeszcze do przerwy powinna strzelić nawet 5 bramek. W 22. minucie długie podanie na lewą stronę boiska posłał Paweł Zięba, gdzie momentalnie sytuację bramkową wypracował Wach, zagrywając wzdłuż bramki do Hołuba. Ten nie trafił jednak w światło bramki. Wach przeprowadził jeszcze trzy akcje swoją stroną boiska, wycofując piłkę do nadbiegających kolegów. W jednej z nich strzał Hołuba zablokował obrońca, w drugiej strzał Demskiego powędrował ponad poprzeczką, a w trzeciej Hołub odegrał do Demskiego, którego strzał z trudem obronił Wilma. Kamil Hołub mógł skompletować hat-tricka również w 33. minucie po akcji z kontrataku i sytuacji sam na sam, z której zwycięsko wyszedł jednak bramkarz gospodarzy. Druga część spotkania rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, czyli od kolejnej bramki dla Wesołej. Hołub posłał górne podanie za obrońców do Demskiego, a ten po zwodzie na prawą nogę strzelił lekko obok słupka. W kolejnych minutach swoich okazji szukali gracze z Jaksmanic. Ich akcje kończyły się za zwyczaj niedokładnym podaniem, spalonym bądź pewnie grającej obronie z Zadąbrowia. Blisko trafienia byli jedynie po rzucie wolnym, po którym piłkę na poprzeczkę sparował Jacek Mazur. Wysoko grająca drużyna gospodarzy narażała się na kolejne szybkie kontry Wesołej. Tak w 57. minucie padła kolejna bramka dla Wesołej. Piłkę wyprowadził Demski, podał na czystą pozycję do Wacha, a ten po minięciu bramkarza strzelił do pustej bramki. W 71. minucie na 6:0 podwyższył Frantyk, wykorzystując prostopadłe podanie Hołuba. Pomocnik Wesołej najpierw trafił w słupek, a później już z linii bramkowej umieścił piłkę w siatce. Chwilę później odwdzięczył się podaniem Hołubowi, a ten trafił w bramkarza. Frantyk podawał również na prawą stronę do Jacka Łuca, gdzie po jego strzale świetną interwencją popisał się Wilma. Na ostatnie pół godziny na boisku pojawili się Damian Noga oraz Sebastian Gerczak i po chwili również mieli swoje okazje. Pierwszy z nich, po akcji sam na sam Wacha, otrzymał podanie na pustą bramkę. Nie trafił jednak czysto w piłkę, a jego dobitka również nie przyniosła pożądanego skutku. Zrehabilitował się nieco kilka minut później, podając na czystą pozycję do Gerczaka. Ten w sytuacji sam na sam uderzył jednak wprost w bramkarza, choć mógł podawać jeszcze do lepiej ustawionych kolegów. Swoją szansę miał również Paweł Łuc, a jego strzał z ostrego kąta trafił wprost w bramkarza. Chwilę później starszy z braci Łuc dośrodkował do Nogi, a ten oddał niecelny strzał obok słupka. W 80. minucie mocny strzał z rogu szesnastki oddał Wach. Piłka po odbiciu się od poprzeczki trafiła do Jacka Łuca, a ten dobijał niecelnie. W końcówce meczu, po nieporozumieniu przed naszą bramką, zawodnik Fortu zmarnował najlepszą sytuację swojego zespołu, strzelając tuż obok słupka. W 86. minucie po podaniu Jacka Łuca na wolne pole w sytuacji sam na sam znalazł się Hołub. Napastnik Wesołej minął jeszcze bramkarza i strzałem do pustej bramki skompletował hat-tricka. Wesoła wygrała w pełni zasłużenie, a wynik mógł być nawet dwucyfrowy. Zwycięstwo przedłużyło nasze szanse na 3. miejsce w ligowej tabeli. Drużyna z Jaksmanic musi z kolei w dalszym ciągu trzymać kciuki za przemyski Czuwaj.

30. kolejka: Wesoła - Bizon Medyka 4:0 (0:0); Hołub (50', 75'), P. Łuc (80'), Frantyk (88')
Wesoła: Mazur - Zięba, Chmiel, Łoś, Baran - Łuc P., Frantyk, Łuc J., Wach - Hołub, Demski
Bizon: Domina J. - Adamski, Domina P., Grabas, Mach, Kocełło (Adamski), Jach (Gajewski), Krzyśko, Kwaśny (Półchłopek), Lysyk, Magda

W niedzielę 21. czerwca Wesoła Zadąbrowie, w ostatnim meczu tego sezonu, aż 4:0 pokonała wicelidera przemyskiej A klasy - Bizona Medyka. Wszystkie bramki padły dopiero w drugiej części spotkania. Wynik meczu w 50. minucie otworzył Kamil Hołub, strzelając "na raty" z rzutu karnego. Na 2:0 ponownie trafił Hołub, a kolejne trafienia zanotowali Paweł Łuc i Włodzimierz Frantyk. W kadrze meczowej znalazło się zaledwie 11. zawodników. Z różnych względów nie zagrali: Radosław Jaroch (praca), Damian Noga (choroba), Patryk Dybisz (wyjazd zagraniczny), Mateusz Słowik, Łukasz Andrejko oraz Sebastian Gerczak. Wesoła zakończyła sezon na 3. miejscu w tabeli. Pomogła nam w tym drużyna GKS-u zwyciężając na boisku w Krównikach 2:0. Pierwsza część spotkania nie miała wielkiego tempa. Gra była raczej wyrównana, a obie drużyny dość nieśmiało szukały pierwszej bramki. Wesoła nieco częściej gościła pod bramką rywali. Zaraz na początku meczu na lewej stronie boiska sfaulowany został Rafał Wach. Strzał Konrada Demskiego z rzutu wolnego powędrował jednak wysoko nad poprzeczką. Wesoła próbowała atakować również prawą stroną. Najpierw Włodzimierz Frantyk podawał na krótki słupek do Hołuba, a ten przyblokowany został przez obrońcę. Prawą stroną atakował również Jacek Łuc, wrzucając na głowę Demskiego, który strzelił nad poprzeczką. Drużyna z Medyki próbowała głównie strzałów z dystansu. Jeden z nich trafił nawet w poprzeczkę naszej bramki. Był to jednak ich jedyny strzał w światło bramki w tym spotkaniu. W pierwszej części spotkania nasza drużyna groźniej zaatakowała jeszcze trzykrotnie. Najpierw indywidualną akcją popisał się Hołub, uderzając z dystansu obok słupka. Następnie na lewej stronie z obrońcą poradził sobie Wach, uderzając na krótki słupek, z czym poradził sobie bramkarz Bizona. Domina swoje umiejętności pokazał również chwilę później, broniąc groźny strzał z dystansu Pawła Łuca. Druga część spotkania przebiegała już pod dyktando zawodników z Zadąbrowia. W 50. minucie Demski zagrał prostopadłe podanie do Wacha, a ten został sfaulowany w polu karnym przez Kocełłę. Do piłki ustawionej na 11. metrze tradycyjnie podszedł Hołub. Tym razem jego intencje wyczuł bramkarz Medyki. Napastnik Wesołej uratował się jednak strzelając po dobitce. Chwilę później strzelec bramki zagrał na wolne pole do Frantyka. Ten ładnie poradził sobie z Kocełłą, uderzając jednak w środek, wprost w bramkarza. Włodek próbował ponownie, tym razem po akcji prawą stroną Jacka Łuca, strzelając technicznie nad poprzeczką. Następnie Wesoła zaatakował dwukrotnie z lewej strony boiska. W pierwszej sytuacji z obrońcą gości poradził sobie Wach, zagrywając na krótki słupek do Demskiego. Ten nie trafił jednak w piłkę, a za jego plecami zabrakło kogoś do zamknięcia akcji. Chwilę później Wach ponownie minął obrońcę, oddając strzał w poprzeczkę. Do odbitej piłki doszedł Demski, wycofując ją na 16. metr do Frantyka, który po nogach obrońcy uderzył obok słupka. W kolejnych minutach Wesoła zaatakowała środkiem boiska. Składną, trójkową akcję przeprowadzili Hołub, Frantyk i Demski, wyprowadzając na wolne pole Wacha. Grający trener Wesołej uderzył jednak wysoko nad poprzeczką. Podobną sytuację zmarnował również chwilę później, po indywidualnej akcji Jacka Łuca. W 75. minucie gospodarze strzelili w końcu drugą bramkę. Kamil Łoś wyrzucił piłkę z autu do Wacha, ten przedarł się prawą stroną i dośrodkował do Demskiego. Napastnik Wesołej podał do lepiej ustawionego Hołuba, który po nogach bramkarza trafił do siatki. Nasza drużyna powinna podwyższyć już chwilę później. Ponownie lewą stroną ruszył Wach, wycofując piłkę do Frantyka. Ten podał do lepiej ustawionego Demskiego, który uderzył przy słupku wprost w ustawionego na linii bramkowej obrońcę. W 80. minucie było już 3:0 dla Wesołej. Jacek Łuc wyrzucił piłkę z autu do swojego starszego brata. Paweł, po niecelnym dośrodkowaniu, ponownie wywalczył piłkę, uderzając mocno przy dalszym słupku. W 88. minucie na listę strzelców wpisał się również Frantyk, wykorzystując podanie do pustej bramki od Hołuba. Wesoła wygrała w pełni zasłużenie, będąc drużyną zdecydowanie lepszą, zwłaszcza w drugiej części spotkania. Za taką postawę nagrodzona została również 4 miejscem w ligowych rozgrywkach. Jak dotąd, zaraz po zwycięskim sezonie 2012/13, jest to nasz najlepszy wynik w A klasie. Wesoła była również najbardziej skuteczną drużyną w lidze, strzelając w całym sezonie 73 bramki. Królem strzelców A klasy z 29. trafieniami został Kamil Hołub. Grono najlepszych strzelców Wesołej uzupełnili: Konrad Demski (19 goli), Włodzimierz Frantyk (9 goli) i Rafał Wach (6 goli). Najwięcej asyst zanotowali z kolei: Wach (15), Hołub (14) i Demski (6). W rundzie wiosennej naszą drużynę reprezentowało 17. zawodników. Kompletną kadrą dysponowano jednak tylko w pierwszym meczu w Batyczach. Dobra frekwencją cieszyły się również spotkania z Hureczkiem (16 osób), Huwnikami, GKS-em czy Torkami (po 15 os.). Słabo pod tym względem wyglądały z kolei mecze z Dubieckiem, Medyką (po 11 os.) czy Nehrybką (12 os.). We wszystkich spotkaniach tego sezonu wystąpił jedynie Jacek Mazur, a jeden mecz opuścili Kamil Hołub i Kamil Łoś. Zdecydowanie słabiej wyglądała frekwencja na treningach, zwłaszcza od połowy rundy, na których często pojawiali się tylko nieliczni. Zakończony sezon zaliczyć należy jednak do udanych. Czwarte miejsce w A klasie, obok sukcesu sprzed dwóch lat, jest najlepszym wynikiem w historii naszego klubu.


 

Najbliższe spotkanie

LKS Wesoła ZadąbrowieStrażak Sośnica
mecz towarzyski
LKS Wesoła Zadąbrowie   Strażak Sośnica
2018-02-17, 00:00:00

Sparing nr 1

Reklama

Ostatnie spotkanie

Fort JaksmaniceLKS Wesoła Zadąbrowie
Fort Jaksmanice 4:3 LKS Wesoła Zadąbrowie
2017-10-29, 11:00:00
B klasa - 11 kolejka
    relacja »
oceny zawodników »

Wyniki

Ostatnia kolejka 11
Fort Jaksmanice 4:3 LKS Wesoła Zadąbrowie
Jawor Nehrybka 0:0 Rada Orzechowce
LKS Niziny 0:2 Żurawianka Żurawica
Cresovia Kalników 3:1 Błyskawica Łuczyce
Gwiazda Maćkowice 2:1 Unia Fredropol
Czarni Bolestraszyce 4:2 Leśnik Bircza

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 12

Statystyki drużyny